„This (is what I wanted to tell you)” – Lambchop

City Slang, 22 marca 2019

Processed with VSCO with hb1 preset

Lambchop był u mnie zawsze nieco w tyle. O ile głęboki głos Kurta Wagnera zawsze robił na mnie wrażenie, to muzyka w tle wydawała się stosunkowo mało zajmująca. Czułem powiew nudy po trzech, czterech piosenkach. Jednak takie Tindersticks w latach 90. czy The National w kolejnych dwóch dekadach, miały dla mnie więcej do zaoferowania. Dość powiedzieć, że drugą płytę Lambchop („How I Quit Smoking”) sprzedałem na Allegro, choć w opinii portalu Allmusic jest to wciąż ich najlepszy album. Co sprawiło, że sięgnąłem po tegoroczną propozycję Wagnera? Chyba opinia, że Lambchop poszedł drogą Bon Iver’a. Zresztą perkusista Lambchop, grał wcześniej w Bon Iver, a na „This (is what I wanted to tell you)” jest współautorem aż pięciu z ośmiu kompozycji.

Ten nowy album jest pełen elektronicznych dodatków, a jednocześnie pozostaje tak samo ciepły, intymny i nastrojowy, jak wczesne płyty zespołu z lat 90. Nie przeszkadza mi zabieg auto-tune w wielu momentach. Dużo się tu dzieje przede wszystkim w muzycznej przestrzeni. Słychać jazzowe układy perkusji z pianinem, wspierane miejscami przez trąbkę, czy wibrafon. Jest post-rockowa pulsacja i głębia. Posłuchajcie choćby najdłuższego na tym wydawnictwie „The Air Is Heavy and I Should Be Listening to You”. Lambchop, który nagrywał już w niemal orkiestrowym składzie, teraz jest kwartetem, ale brzmi bardzo bogato. Oprócz Wagnera i wspomnianego debiutanta – perkusisty McCoughan’a tworzy go dwóch muzyków z blisko 20-letnim stażem w Lambchop – pianista Tony Crow i basista Matt Swanson. Są też muzycy gościnni z szeroką gamą instrumentów i właśnie te niezwykłe, dopracowane aranżacje są siłę tego wydawnictwa. Kurt Wagner dla podkreślenia chyba swojej naczelnej roli w zespole, wybrał do promocji nowego albumu akurat dwa kawałki samodzielnego autorstwa. O ile „Everything For You” nosi znamiona pewnej przebojowości – choćby z racji nieco żwawszego tempa i nieco acid-jazzowego klimatu – to już „The December-ish You” raczej się nie wyróżnia. Prędzej postawiłbym na otwierający płytę „The new isn’t so you anymore”. Cieszę się, że nie zawiodłem się na swoich przeczuciach. Ten nowy Lambchop zdecydowanie bardziej przekonuje mnie, niż tamten sprzedany przed laty, czy kilka innych słuchanych kilkanaście i więcej lat temu pozycji z katalogu Kurta Wagnera.

Processed with VSCO with hb1 preset

Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×