Opowiadanie Shirley Jackson zatytułowane „Loteria” ukazało się w czasopiśmie „New Yorker” 26 czerwca 1948 roku. Tak naprawdę rozpoczęło ono karierę literacką 32-letniej wówczas autorki, która z czasem stała się jedną z inspiracji Stephena Kinga i Neila Gaimana. Teraz opowiadanie ukazało się w wersji komiksowej, narysowanej przez wnuka Jackson – Milesa Hymana. Akcja „Loterii” rozgrywa się gdzieś w niewielkim miasteczku, na amerykańskiej prowincji 27 czerwca. Właściwie zaczyna się przed północą 26 czerwca kiedy to dwóch mężczyzn wyciąga starą skrzynkę i przygotowuje do niej losy. Tradycja loterii jest wiekowa, a część jej elementów została już zapomniana lub zaniechana. W niektórych sąsiednich miejscowościach, ludzie całkiem zarzucili ten obyczaj. Ale tu wciąż jest ona szanowana i uczestniczą w niej wszyscy mieszkańcy, liczącego 300 osób miasteczka. Dzień jest piękny, beztroski. Na miejsce loterii pierwsze przychodzą dzieci. Każde przynosi jeden kamień. Potem dołączają do nich dorośli. Najstarszy mieszkaniec już 77 razy brał udział w tej swoistej ceremonii. Dla Tessie Hutchinson ten dzień zaczyna się całkiem normalnie. Zapomniała nawet, że to właśnie 27 czerwca i przychodzi na miejsce zbiórki jako ostatnia. W losowaniu biorą udział najpierw głowy domów. Tylko jeden los w skrzynce oznakowany jest czarną kropką. O tym, kto ją wyciągnął mieszkańcy dowiadują się na końcu, gdy wszyscy naraz odkrywają złożone na pół karteczki.

Komiks Hymana liczy ponad 130 stron, ale większość kart wypełniają ilustracje bez słów. Oglądamy najpierw nocne przygotowania, potem słoneczny, letni poranek, gromadzące się w miejscu loterii dzieci. Każdy z mieszkańców podchodzi do tradycji jak do obowiązku, który trzeba szybko i sprawnie wypełnić, by móc przejść do normalnych zajęć. Na twarzach nie widać szczególnego napięcia. Niektórzy nawet żartują. Ale trudno nie czuć samemu podskórnego napięcia, bo przecież wiadomo, że coś za tym stoi. Że nie przypadkiem czytelnicy „New Yorker’a” odebrali opowiadanie Jackson jak słuchowisko Orsona Welles’a na podstawie „Wojny Światów”. Do śmierci autorki słali do niej listy z pytaniami, gdzie naprawdę odbywają się takie loterie. Dziś trudno o podobne odczucia, choć komiks Hymana udanie oddaje nastrój i klimat opowiadania. Niczym poklatkowy film. W „milczeniu” narasta do dramatycznego finału, w którym również nie pada prawie żadne słowo.