Pamiętacie lata 90. – jakie były wtedy soundtracki? „Pulp Fiction”, „Urodzeni mordercy”, „Trainspotting”, „Miasteczko Twin Peaks”, „Forrest Gump”, „Kids”, „Fortepian”, „Judgment Night”, „Zagubiona autostrada”, „Oceans Eleven”, „Co z oczu to z serca”, „Spawn”, „Gorączka”, „The Crow”, „Dorwać małego”… A teraz co? Ostatnie soundtracki, które mnie ruszały i wnosiły coś do mojego gustu muzycznego to były te z sag dla nastolatków „Zmierzch” i ‘”Igrzyska śmierci”. Do tego można dorzucić kilka ścieżek „komiksowych” i muzykę do niektórych filmów Tarantino. Ale generalnie jakoś pusto się zrobiło. Na bezrybiu i rak ryba – mówi stare powiedzenie, które dobrze pasuje do muzyki wydanej do filmu „The Turning” (polski tytuł „Guwernantka”). Film ten, zrealizowany przez włoską reżyserkę Florię Sigismondi, znaną m.in. z serialu „Opowieść podręcznej”, jest luźną ekranizacją XIX-wiecznej powieści grozy p.t. „W kleszczach lęku” Henry James’a. Nie wiem co sprawiło, że w napisanie oryginalnych piosenek do tego filmu zaangażowała się czołówka alternatywnego, kobiecego rocka? Dostajemy tu w każdym razie nowe kawałki Courtney Love, Kim Gordon, Warpaint, Mitski, Alison Mosshart, Alice Glass, Kali Uchis, czy Soccer Mommy – by wymienić te najbardziej znane „szyldy”. Od razu zaznaczę, że nikt z tego grona nie wypchnął tu jakichś odrzutów, czy chybionych pomysłów, choć zwalających z nóg numerów też raczej nie słychać. Courtney Love otwiera całość numerem w duchu americany. Jego współautorem jest główny autor muzyki do filmu – Lawrence Rothman. Numer Mitski to z kolei b. udany, złowieszczy kawałek, który pokazuje artystkę w wysokiej formie. Udany jest też utwór Soccer Mommy, sytuujący się w dziewczęcym lo-fi. Warpaint snuje, jak to często u nich bywa, zwiewny rock z wokalem bliskim staremu 4AD i naleciałościami The Cure. Fani będą na pewno zadowoleni, choć to żaden potencjalny hit. Na pewno zwraca na siebie uwagę piosenka napisana dla Kali Uchis. To klasyczny, ładny numer, z przestrzenią i bogatym aranżem. Nowoczesny synth-pop w wykonaniu Alice Glass, to także stonowana, nastrojowa piosenka. Klasyczny garażowy blues-rock słyszymy w wykonaniu wokalistki The Kills. Wokal bardzie się tu jednak wyróżnia, niż sama kompozycja. Cieszy dobra forma Kim Gordon, której energetyczny „Silver” kończy całą płytę. To kolejny owoc jej współpracy z Justinem Raisenem, z którym przygotowała swój solowy debiut z 2019 roku. Z innych nagrań wyróżniłbym kawałek napisany przez Rothmana z Dani Miller. Kłania się w tym przypadku kobieca zimna fala z początku lat 80. Girl in Red proponuje dość rytmiczny, choć mało odkrywczy minorowy rock. W podobnym stylu, choć z większym zadziorem, idzie utwór z udziałem Sunflower Bean a wcześniej w pełni autorska propozycja The Aubreys (jedna z sześciu zaledwie kompozycji bez udziału Rothmana). Minorowy gitarowy rock proponuje też Cherry Glazerr. Dość popowo wypada na tym tle piosenka Empress Of. W tej konwencji lepiej wypada utwór Rothmana z Muną. Z kolei nawiązania do shoegaze’u można szukać w dość sympatycznym utworze Vagabon. Poza tym są tu dwie instrumentalne kompozycje firmowane przez samego Lawrence’a Rothmana. Jest tu zatem w czym poszperać i choćby dla kilku nagrań warto się tym soundtrackiem zainteresować.
