Właściwie nie wiem dlaczego tak rzadko sięgam po prozę, jaką oferuje Szczygieł. Moim przerywnikiem w mowie potocznej jest słówko „wiesz”, a właśnie źródłem wiedzy rozmaitej jest m.in. „Osobisty przewodnik po Pradze”. Mariusz Szczygieł – najbardziej znany obecnie w Polsce miłośnik Czech i Czechów podzielił się z czytelnikami wyjątkowymi miejscami w Pradze, którym inne przewodniki niewiele poświęcają miejsca, albo pomijają je całkiem. To mieszanina historii – od średniowiecza, po najnowszą, przegląd czeskiej literatury – od Haska i Kafki po Hrabala i Seiferta. To wielokrotny ukłon w kierunku sztuki XX wieku z abstrakcjonizmem, kubizmem i secesją na czele. Dostajemy tu wreszcie sporą dawkę nawiązań do cielesności – od ulicy prostytutek, przez miejsca dla homoseksualistów, po gołe pośladki eksponowane w paru współczesnych dziełach sztuki. Jak Czechy to oczywiście piwo, gospody, ale i kawiarnie. Szczygieł zauważa, że Czesi mają zawód „kawarnik”, tak samo jak barmana i restauratora. Sporo tu również potyczek z komunizmem i współczesnym konserwatyzmem. Spojrzeń na czeską duchowość i życie religijne. Nad tymi opowieściami, historyjkami, ciekawostkami i cichymi zachwytami unosi się oczywiście ten lekki „czeski duch”. Ale Szczygieł ustami swoich postaci pokazuje także nieco inne oblicze naszych beztroskich, zadowolonych z życia sąsiadów z południa. To pojedyncze skargi na piętno Szwejka, który swoją głupkowatością mierzył się z problemami życiowymi. Czesi przeważnie śmieją się z naszej śmiertelnej, romantycznej powagi, ale czasem też nam zazdroszczą. Wszak brakuje im trochę metafizycznej perspektywy, Boga o którym nie potrafią (z małymi wyjątkami) rozmawiać. Są wreszcie problemy samobójstw, bo tę drogę wybiera wielu smutnych i niepogodzonych z rzeczywistością Czechów. Każdy kto był w Pradze znajdzie w tej książce znajome miejsca i symbole, ale ujrzy je z innej perspektywy. Pożałuje też, że przeoczył tak wiele wyjątkowych miejsc – zwłaszcza z zakresu sztuki z początku XX wieku, czy śladów wielkich pisarzy z Hrabalem na czele. Można tu znaleźć typowo przewodnikowe wskazówki, typu adres dobrej restauracji, czy strony internetowej przez którą można zarezerwować zwiedzanie jakiegoś wyjątkowego miejsca – jak choćby genialnej, przedwojennej willi utrwalonej częściowo na okładce książki. Przez te kartki przewija się cała galeria mniej lub bardziej znanych Czechów, o których warto wiedzieć, a przynajmniej ciekawie się dowiedzieć. Praga to nie tylko Kafka, Hrabal, Mucha, czy wielki gość – Mozart, który napisał w niej i wystawił pierwszy raz Don Giovaniego. Znajdziemy tu wspomnienie Karela Gotta, Jana Palacha i Vaclava Havla, ale też np. Meda Mladkova, która popularyzowała czeskich artystów w Ameryce, a na stare lata wróciła do Pragi. Szczygieł jest świadom swojej popularności i wpływu na polskich turystów, ale zachowuje skromność i żartobliwy dystans. Nawiązuje zatem do swoich innych książek („Gottland” był zresztą w Czechach dużym przebojem) a przy okazji uświadamia, że czytelnictwo w Czechach ma się dużo lepiej niż w Polsce. To naprawdę świetna i pouczająca lektura. Wzbogacono o wyjątkowe zdjęcia Filipa Springera, oraz liczne mapki. Najpierw pożyczyła mi ją Mama, potem kolega, a w końcu chyba i tak ją sobie kupię.