„Blask” – Anieli

Kayax Productions, 9 września 2022

„Blask” – Anieli

Na zespół Anieli zwrócił moją uwagę Michał Wiraszko, ale chyba i tak bym go nie przegapił, bo debiut duetu to jedna z najciekawszych premier krajowej sceny w tym roku. Przede wszystkim dlatego, że śpiewa w nim pamiętana z grupy Firebirds – Joanna Prykowska. Szkoda byłoby, żeby taki głos przepadł. Przyznam, że kawałek „Trzy życzenia” Firebirds to od dawna jedna z moich ulubionych świątecznych piosenek. Wokalistce towarzyszy instrumentalista Heya – Paweł Krawczyk. Pierwotnie miała być jeszcze Katarzyna Nosowska, ale ostatecznie skończyło się na jednym wspólnym singlu („Jaśniejąca”). Wbrew oczekiwaniom Anieli to takie nasze Yazoo. Wspomnienie muzyki, jaka grana była na dyskotekach w latach 80. a jakiej w Polsce właściwie się wtedy nie grało. Trochę próbowała Urszula, oczywiście Kombi, czy Papa Dance. Teraz wiadomo – świetnie robił to The Dumplings. Płyta „Blask” to jednak nie tylko wspomnienia po Alphaville („Nie ruszaj się”), czy A-ha. Słychać tu też echa Roxette (właśnie „Jaśniejąca”, ale też „Pełnia”), jak również The Knife („Czego nam brak”). Paweł Krawczyk przyznał, że słuchał takiej syntezatorowo-dyskotekowej muzyki w ukryciu przed kolegami. Wiadomo, że w czasach jej popularności słuchało się u nas zimnej fali, metalu i hard-core’a, a nie Sandry, czy Savage. No ale ja słuchałem wtedy wszystkiego co miało dobre melodie i odpowiedni klimat – raczej ponury, ale też romantyczny. Na „Blasku” jest sporo optymizmu, który przecież znamionował muzykę pop tamtej dekady. Dlatego taki „Poświt” pasowałby bardziej na zachodnie listy przebojów. Joanna Prykowska w mniejszym stopniu stylizuje swój głos, za to aranżacje są radosnym odtwarzaniem dźwięków z lat 80. – i to w tej klasycznej, popowej odsłonie. Moim faworytem na tej płycie jest „Czego nam brak”, w którym najlepiej uchwycono moim zdaniem miraż epoki new romantic i italo disco. To taka jakby odpowiedź na piosenki śpiewane przez Karin Dreijer Andersson. Ale podobają mi się także singlowe „Nie ruszaj się”, czy „Przesilenie”. Teksty są głównie o miłości i o marzeniach z nią związanych. Są tak bardzo typowe, a jednak idealnie pasują i dziwnym trafem uciekają przed banałem. Album kończy się dłuższymi instrumentalnymi frazami, bardziej nostalgicznymi. „Brzask” to wyłącznie instrumentalne, przestrzenne elektroniczne dźwięki, zapętlone, zabierające słuchacza wewnątrz nieistniejącego już świata. Jakby jednak echo This Mortal Coil. Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby na kolejnej płycie poszli śladem dawnych gwiazd 4AD.