„Zabójca” – reż. David Fincher

USA, 27 października 2023

„Zabójca” – reż. David Fincher

Zawodowy zabójca w filmie Davida Finchera jest jak saper – nie może się pomylić. Gdy go poznajemy, przyczajonego na poddaszu paryskiej kamienicy, wchodzimy w arkana jego sztuki. Dłużące się godziny oczekiwania, ćwiczenia, kamuflaż, czujność, swoista medytacja. Wszystko po to, by w pewnym momencie oddać jeden precyzyjny strzał. Zabójca jest skupiony na niepopełnieniu błędu. Odcina się od szumu świata słuchając kolejnych kawałków The Smiths. Pilnuje swojego pulsu. Nie interesuje go ofiara. Nigdy go nie interesuje, wręcz ruguje w sobie jakąkolwiek empatię. To uczucia zdradzają najczęściej. Jednak podczas tej oglądanej na wstępie akcji, popełnia błąd. Ceną okazuje się rewanż ze strony klienta-zleceniodawcy. Zabójca musi się zemścić za podniesienie na niego ręki. Tu jednak najnowszy film Finchera przestaje być tak ciekawy. Kolejne minuty akcji nie mówią nam już absolutnie niczego nowego o bohaterze. On tylko udowadnia nam, że w istocie pozostaje wierny swoim zasadom i jest bezwzględnym profesjonalistą. Problem w tym, że nie bardzo nas to już obchodzi. Zabójca – choć dobrze aktorsko dobrany (Michael Fassbender) – nie wzbudza w nas żadnych emocji, żadnych pozytywnych uczuć. Wszak specjalnie uczynił z siebie postać na wzór niemieckiego turysty, na którego nikt nie zwraca uwagi i nikt go nie lubi. W kolejnych scenach to osoby naprzeciwko których staje, są bardziej interesujące - jak choćby koleżanka po fachu (grana przez Tildę Swinton) podczas rozmowy w restauracji, młody taksówkarz na Dominikanie, sekretarka z biura prawnego, czy sam zleceniodawca w koszulce Sub Pop’u. Ten film zostawia widza niestety bez przemyśleń i wrażeń. Może o to chodziło, by sprowadzić nas do roli cichych partnerów bohatera?

Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×