„DanceOrama” – GusGus

Oroom, 24 listopada 2023

„DanceOrama” – GusGus

Strasznie dawno nie sięgałem po muzykę GusGus. Na mojej półce jest tylko ich drugi album z czasów, gdy Islandczycy nagrywali jeszcze dla 4AD. Z tamtych czasów, gdy formacja liczyła nawet dwanaście osób, w składzie zostało tylko dwóch muzyków. Dziś zespół to trio (doszła wokalistka Margret Ran znana z Vok), grające jakby wciąż w muzyce tanecznej był początek lat 90. Jest optymistycznie i wyraziście. „DanceOrama” wraca do tego co było mocną stroną sceny klubowej przed laty. „The Terras” to mocne, instrumentalne wejście w album. Zaraz po nim otrzymujemy bardzo udane, nawiązujące trochę do początków grupy „Rivals”. Mnie ten kawałek przypomina również dokonania Panda Bear. Singlowe „When We Sing” to przyzwoite euro-disco z kobiecym wokalem. „Unfinished Symphony” także może się podobać. Jest w nim energia, rytm i mocna elektronika. Jeszcze bardziej walory te uwypuklono w „Breaking Down”, który zespół nagrał ponad dekadę temu i od kilku lat gra go na koncertach. W istocie to numer zespołu The Ananda Project z 2000 roku, który zdecydowanie poniesie niejedną plenerową imprezę, zwłaszcza z dobrze rozegranymi światłami. Mnie natomiast bardziej podoba się mroczne, instrumentalne „Chaos Machine”. Szybsze podkłady, filmowa aura, lodowa przestrzeń syntezatorów. Druga część płyty to generalnie instrumentalne kompozycje, rozpięte pomiędzy rave, house i electro. Kompozycja „Mu” daje więcej wytchnienia. Z kolei zamykający „Useful Data” ma znów wyraźnie szybszy puls, ale też ciekawsze pomysły rytmiczne i brzmieniowe. Na przestrzeni lat twórczość Islandczyków na pewno straciła nieco na oryginalności, ale w świecie muzyki klubowej wciąż się liczy. Ten album nie ma słabych momentów, choć jednocześnie rzadko porywa. Od dłuższego czasu myślałem o tym, by sprawdzić co słychać w obozie GusGus. „DanceOrama” zaspokoiła moją ciekawość.

„DanceOrama” – GusGus
Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×