Kto przegapił ten serial w Halloween i Zaduszki, niech przysiądzie w jakiś inny straszno-ponury czas. Serial z egzotycznych stron zaczyna się jak klasyczny horror. Matka z pięcioletnią córka ucieka samochodem od przemocowego męża. Obawiając się pościgu, ukrywa cały czas dziecko i pozbywa się telefonu. Dociera w końcu do starego, opuszczonego domu, w którym kobieta mieszkała w dzieciństwie. Posiadłość jest na uboczu, otoczona lasem – żadnych sąsiadów, tylko jednooki dawny służący, który pojawia się czasami. Dom jest w niezłym stanie, ale elektryka ciągle w nim szwankuje, nie ma też internetu, ani telewizji. Noce są burzliwe, a w świetle błyskawic dziewczynka widzi straszną, zwęgloną postać. Kobieta z kolei widuje małą dziewczynkę w masce, która bawi się w chowanego. Skądinąd ducha w sypialni dziecka widzimy już we wprowadzeniu do głównej akcji. Za dnia jest spokojne, choć kobieta ciągle odczuwa lęk o swoją córeczkę – nawet gdy jadą na pobliską plażę. Przeczucia jej nie mylą. Pewnej nocy budzi ją krzyk córeczki. Dziecko znika w przerażających okolicznościach. Matka zaczyna rozpaczliwe poszukiwania, a nad ranem wzywa policję. Niestety już na wstępie ma duży problem w przekonaniu śledczych do tego, że w ogóle jakakolwiek dziewczynka z nią była. I tu zaczyna się zasadnicza część tej historii. Okazuje się, że trzydzieści lat wcześniej w tym samym domu mieszkała rodzina z pięcioletnią córeczką. Kobieta była inżynierem, wiecznie zajęta pracą w pobliskiej elektrowni. Wymuszony wyjazd nad morze skończył się dla rodziny tragicznie, a kobieta nagle uświadomiła sobie co straciła. Ten serial jest o kobiecej determinacji i sile miłości. Oprócz mieszkanek strasznego domu, jest też młoda pani inspektor w szóstym miesiącu ciąży, którą oskarża się o romans z komendantem. W istocie ta relacja jest dość niejednoznaczna. Nie brak w tym serialu dramatyzmu i zaskakujących konfrontacji. Śledztwo długo nie może ruszyć z miejsca, bo bieg zdarzeń przeczy logice. Dopiero uczucie kobiecej solidarności sprawia, że tropy się rozjaśniają. Nie jest to może rzecz na miarę serialu „Dark”, ale w swojej skali propozycja jest wciągająca i emocjonalnie udana.