Dostałem tę książkę na urodziny, z dedykacją. Sam bym jej sobie nie kupił i jest to niejako znamienne dla tematu, który Rafał Żak w niej porusza. Słowem na N jest nauka. Jak pisze autor, w zasadzie wszyscy szanują naukowców i lubią powoływać się na wiedzę. Ja sam często zaczynam w rozmowie swoją wypowiedź od „wiesz”. W istocie jednak nauka jest na tyle trudna, a przez to (zgodnie z tytułem) nudna, że mało kto się do niej garnie. Rafał Żak próbuje odbyć spacer po Warszawie śladem nauki i ma z tym pewien problem, bo nauka jest za mało popularna. Nawet AI nie radzi sobie z takim wyzwaniem. Rafał Żak wciąga nas w świat nauki i bierze czytelnika pod włos. Pokazuje nam naszą niewiedzę i brak dociekliwości. Czym innym jest nasza ciekawość, która jednak szybko ucieka w kierunku pseudo-wiedzy, teorii spiskowych i fantazji. Widać to choćby po tytułach czasopism obecnych na rynku. Swoja cegiełkę dołożył do tego stanu rzeczy w lipcu 2023 roku polski rząd, który zdecydował, że publikacja na łamach „Pedagogiki Katolickiej, czy „Cementu, Wapna, Betonu” pozwala ludziom nauki na zdobycie tyle samo punktów co artykuł w „Science”, czy „Nature”. Rafał Żak daje tu małe prztyczki „płaskoziemcom” i zwolennikom „chemtrails”, ale ta książka nie jest rozrachunkiem z „ciemnogrodem”. Autor do pewnego momentu zawstydza nas jako ludzi deklarujących, że poważamy naukowców i wierzymy w zbawczą rolę nauki. Potem jednak bierze na tapet samych naukowców ze słynnego zdjęcia (na okładce), uważanego za fotografię z najwyższym ilorazem inteligencji. Odbrązawia ich i samą naukę, która zapędziła się niejako w rejony niedostępne i mocno teoretyczne. Oczywiście z drugiej strony jest presja komercjalizacji, co Rafał Żak zestawia z wiedzą plemienną – afrykańskie plemię zdobywało i przekazywał wiedze na temat czy lew jest groźnym zwierzęciem, ale już nie interesowało się czy młode lwiątka rodzą się ślepe. Dziś granty zdobywa się na badania, na których można będzie zarobić. „Nauka dla nauki” jest tam, gdzie „sztuka dla sztuki”. Dla polskich czytelników znaczenie ma oczywiście status Marii Skłodowskiej-Curie (jedynej kobiety na przywołanym już zdjęciu). Rafał Żak odnosi się do wyzwań w zakresie feminizacji nauki. Łatwo tu nie jest. Na pewno jeszcze trudniej, niż w biznesie. Wiele w tej książce wątków zawstydzających, jak choćby popkulturowy stosunek do matematyki, ale lektura tej książki nie wstrząsa. Raczej z uśmiecham uświadamia nam pewne kwestie, którym warto poświęcić uwagę – także w codziennym życiu (np. w relacji z dziećmi). Dzięki Olu za ten prezent.