Wyobrażam sobie, że Zdechly Osa potrzebuje kasy, ale ma problem z nagraniem nowego materiału. Koledzy – w tym zwłaszcza producent Aetherboy – wyciągają do niego rękę i z paru nawijek składają mu płytę. Ponieważ i tego jest mało, to Aetherboy dorzuca naprędce zrobiony remix przeboju „Patolove” z pierwszej płyty i tak powstaje „Trash Tape”. Tytuł i sama forma wydawnicza zamyka usta krytykom, którzy uważają, że to „lipa”. 35 minut i jedenaście ścieżek - w tym remix Intro i remix wspomnianego hitu. Ale z drugiej strony, mnie nawet taka formuła jakoś wciąga. Ten swoisty polski „gangsta-rap” wchodzi całkiem dobrze. Podobają mi się te charakterystyczne ciężkie, zatopione w głębokiej elektronice podkłady. Wadliwy wokal Osy ma też zawsze urok. Generalnie dostajemy sporo oldschoolowych momentów. Może nie ma tu porywających nut, ale też całość trzyma dość równy poziom o co było trudno przy poprzednim wydawnictwie. Na plus wyróżniłbym choćby taki „Ave CMS”. Fajny jest odrealniony „Die in KRK” z delikatnym wokalem Ajli w tle. Dostajemy też znany już wcześniej kawałek „Wychowany” – tu jako „WKURWELEPSZEPOGO”. W „Nanana” mamy gitarę Osy i to również jest udany moment tej płyty. Taki lżejszy. No i klei się z rozbrajającym hicikiem pod wymownym tytułem „Wakacyjne gówno do Radia Freestyle”, w którym udziela się m.in. Kuba Kawalec z Happysad, a produkcję robi Ćpaj Stajl (Cool P). Mocno niewesoły jest „W piwni” zrobiony znów z Ćpaj Stajlem. Podoba mi się także wyciszająco-smutny „Za co warto zdychać” na zakończenie zasadniczego materiału. Remiks „Patolove” nie jest opisany na okładce i ma niestety trochę wycofany wokal. Lubię jednak ten kawałek na tyle, że i w takiej wersji mnie porusza. Reasumując, nie jestem rozczarowany tą propozycją i z pewnością nie wywalę jej na płytowy śmietnik.