„Teściowe 3” – reż. Jakub Michalczuk

Polska, 12 września 2025

„Teściowe 3” – reż. Jakub Michalczuk

Znalazłem jakieś wymówki, by nie pójść na ten film do kina, choć bardzo chciałem go zobaczyć. Nie obejrzałem też na płatnej platformie, tylko poczekałem cierpliwie, aż HBO go udostępni. W sumie dobrze mieć ten film w opcji od ręki, bo dużo tu tekstów, a niektóre tak szybko padają, w biegu, czy z tła, że warto sobie czasem cofnąć i pogłośnić. Już w pierwszej scenie, gdy wzorem części pierwszej kamera podąża za Wandą i Tadeuszem przemieszczających się w lokalu, w którym ma się odbyć przyjęcie z okazji chrzcin wnuka, pada wiele nie do końca wyraźnie słyszanych słów. W tej komedii warstwa językowa i dialogi są jednym z głównych elementów humoru, więc warto niczego nie uronić. Zasadniczo nowa historia bardziej przypomina właśnie część pierwszą, zbudowaną wokół nieudanego przyjęcia weselnego, tym bardziej, że wraca tu mąż Małgosi – Andrzej, którego zabrakło w drugiej odsłonie. Wesele organizowała „Warszawa”, teraz chrzciny „Prowincja”. Obydwa wydania są równie zabawne i pełne wzajemnych uszczypliwości. Nowa część zaczyna się od odkrycia jednej, czy drugiej tajemnicy, a potem dochodzi do bardziej pikantnej demaskacji. Twórcy serialu nie zapomnieli bynajmniej tego, co pokazali w poprzednich częściach filmu. Bohaterowie wszak oddziałują na siebie i zachodzą w nich pewne zmiany. Wanda poczuła przecież chęć kobiecego wyzwolenia, a Małgosia nauczyła się jak żyć bez Andrzeja. Tym razem jednak na przyjęciu Małgorzata zjawia się w towarzystwie zabawnie pretensjonalnej Pani Psycholog, podczas gdy Andrzej przyjeżdża z Australii z kilkuletnim synem – owocem związku z trzecią już życiową patnerką. Wszystko tu jest zgrabnie uszyte. Wątki się zazębiają i uzupełniają. Na tle dawnych podziałów na „miasto” i „zaścianek” nikt nikomu nie odpuszcza. Podobnie jeśli chodzi o kwestie światopoglądowe. Przy czym przy pierwszej próbie, okazuje się, że co innego w mowie, a co innego w głowie. „Teściowie 3” to naprawdę udana komedia, z mocnymi wciąż kreacjami i umiejętnym wyważeniem śmieszności. Autorzy filmu dbają, by racja nie była po niczyjej stronie, bo jedni i drudzy są siebie warci. Zarazem jedni i drudzy wzbudzają dużo sympatii. „Teściów” można oglądać po kilka razy, bo to gęste kino i masa tu smaczków, które wpadają za kolejnym razem. Jeśli nawet ktoś ma dość żartów z polaryzacji, to moim zdaniem takich żartów nie będzie dość, dopóki nie zobaczymy siebie nawzajem i nie wyznamy swoich grzechów. Tu tego nie zabrakło i za to również ma ten film ode mnie plusa.