Z obozu Idles dobiega ostatnio sporo wieści. Grupa nagrywa swój szósty album, wystąpiła na nowej płycie Gorillaz, której premiera jeszcze przed nami, a sam Bowen zaangażował się w powstanie najnowszej płyty Florence & The Machine. Również w ub. roku zespół podjął współpracę z reżyserem Darrenem Aronofskym przy jego najnowszym filmie „Caught Stealinig” Z jednej strony kompozycjami zajął się zaufany współpracownik Rob Simonsen, ale to Idles zagrał tu pierwsze skrzypce i nagrał kilka nowych numerów. Autorskich kompozycji Idles mamy tu cztery: „Doom”, „Cheerleader”, „Coper” oraz promujący wydawnictwo „Rabbit Run”. Do tego zespół dołożył swoją wersję „Police & Thieves” spopularyzowaną przed laty przez The Clash. Fani zespołu nie powinni przejść obok tego wydawnictwa obojętnie – zresztą płyta sprzedawana jest często jako album Idles i ukazała się w tej samej wytwórni Partisan, co wszystkie płyty grupy. Oczywiście większość ścieżek ma charakter nastrojowo-ilustracyjnych i więcej w nich ręki Simonsena, ale także w instrumentalnych nagraniach jak „Flushing, Queens”, „Blessings and Success”, czy „Alphabet Street” dostajemy klasyczne, brudne i mocne brzmienie Idles. Singlowy „Rabbit Run” zaskakuje wokalnie w pierwszej części, ale rozwija się już typowo dla Idles. Nie jest to jednak szczególnie porywający numer. Ciekawszy jest „Doom”, ale trwa poniżej dwóch minut. „Cheerleader” to taki solidny średniak. Ciekawy jest „Coper” przez elektroniczne dodatki i wokal przypominający klimat nagrań Trickiego, ale sama kompozycja też nie błyszczy. W sumie najlepiej wypada cover „Police & Thieves”, choć pewnie fani wersji The Clash zdziwią się brakiem jamajskich rytmów. Cała płyta jest jednak niezła i oddaje ducha filmu – bije z niej bunt i klaustrofobia.