„Lotus” – Little Simz

AWOL, 6 czerwca 2025

„Lotus” – Little Simz

Little Simz już kilka lat temu wyrosła na moją ulubioną raperkę. Czemu nie kupiłem od razu wydanej w czerwcu płyty „Lotus” – zabij mnie, nie wiem!? Podobnie nie rozumiem, dlaczego nie kupiłem płyty „No Thank You” skoro tak podobały mi się „Grey Area” i „Sometimes I Might Be Introvert”, że aż sięgnąłem po niepozorny debiut „A Curious Tales of Trials + Persons”. Odłóżmy jednak na bok te zagadki i skupmy na najnowszym wydawnictwie. „Lotus” najbardziej przypomina mi szeroką formułę stylistyczną „Grey Area”. Dostajemy tu funky, jazz, hip-hop, soul a nawet punk-rock. Brzmienie płyty jest naturalne i ciepłe, za to wyrzucane frazy często gorzkie, a gra instrumentów pełna pasji. Już otwierający „Thief” wprowadza nas w świat zdecydowanych akcentów i wypowiedzi. Dużo tu perkusji, ale też gitary i basu. Singlowy „Flood” jest jeszcze mocniejszy. Utwór ma w sobie brud i sekcję rytmiczną niczym w Idles. Zaraz po nim otrzymujemy pyskaty, mocno rytmiczny singiel „Young”. Pogodny nastój i przewagę romantycznych partii smyczkowych przynosi dopiero kolejny singiel „Free”. Bardziej akustyczny i zwiewny klimat podtrzymuje „Peace”, w którym pojawia się też Moses Sumney, choć jego głos słychać dopiero pod koniec kompozycji. Także „Hollow” pasuje do jakiegoś ckliwego filmu. Dopiero „Lion” przynosi powrót do nerwu w muzyce i ciekawych podziałów rytmicznych z wstawkami saksofonu. Klimat niczym w dokonaniach Talking Heads z okresu fascynacji afrykańską dżunglą dominuje w rozedrganym „Enough”. Zaraz po nim dostajemy elegancki, ale też częściowo zagrany w rytmie reggae „Blood”, wsparty pianinem i udziałem Wretcha 32. W najdłuższym na płycie utworze tytułowym gościnnie występuje Michael Kiwanuka. To jeszcze jeden wyróżniający się utwór na tej eklektycznej płycie. Zwłaszcza partie Kiwanuki ze smyczkami w tle są poruszające. Wieczornym smutkiem wkrada się numer wymownie zatytułowany „Lonely”. Finał z udziałem Samphy to wyciszenie emocji. Little Simz zaproponowała kolejny mocny album, pełen rozmaitych pomysłów i świetnie zrealizowany. Gdybym tak nie zamarudził z jego zakupem, z pewnością umieściłbym go w swoim top 20 minionego roku.

„Lotus” – Little Simz