„F 1” – reż. Joseph Kosinski

USA, 27 czerwca 2025

„F 1” – reż. Joseph Kosinski

To kolejny film, który mogłem obejrzeć w kinie i wiedziałem, że jest dobry, ale odpuściłem. W tym przypadku chodziło o czas seansu – nie miałem zapału do spędzenia trzech godzin w kinowym fotelu. Oczywiście w czasach Kubicy, wciągnąłem się w Formułę 1 i był to dla mnie wówczas naprawdę emocjonujący sport. Potem zabrakło Roberta, a same przepisy też ograniczyły zakres ekscytacji. W tym filmie mamy niejako współczesne czasy z obecnymi gwiazdami Grand Prix, ale team do którego trafia główny bohater – Sonny Hayes, grany przez Brada Pitt’a - jest fikcyjny. Amerykanin ścigał się 30 lat wcześniej, ale dramatyczny wypadek przerwał jego karierę. Wrócił do ścigania, ale w innych formatach – trochę jak nasz Kubica. Nagle, jego dawny kolega z drużyny – Ruben (Javier Bardem) zaproponował mu powrót do F 1. Hayes się zgadza w imię dawnej przyjaźni i trochę z racji niespełnionych marzeń z młodości. Jazda w bolidach to osobna kategoria bycia kierowcą. Trochę za szybko Hayes osiąga w tym filmie kontrolę nad maszyną i zaczyna odgrywać rolę najmądrzejszego w zespole. Jego partnerem jest młody, zdolny i ambitny chłopak – niejaki Pierce (Damson Idris). Dostajemy zatem walką dwóch kogutów, która nie jest wymarzonym pojedynkiem dla teamu. Hayes zwraca uwagę na głównego inżyniera, pracującego nad bolidem – to kobieta (Kate – Kerry Condon) z pasją i charakterem, ale też po przejściach. Team ma przed sobą ostatni sezon, w którym ma się zadecydować dalszy los drużyny. Potrzebują bardzo sukcesu. Pojawienie się Hayesa zwraca uwagę mediów, ale nie jest gwarantem sportowych efektów. Ten film dobrze oddaje niuanse dyscypliny i umiejętnie buduje emocje związane ze startami w wyścigach. Można się zresztą w niego wciągnąć niezależnie od zainteresowania Formułą 1. Jest tu gra charakterów, ryzyko, wyzwania, rywalizacja, spiski i strategie. Owszem – obejrzałem ten film na dwie raty, ale obydwa podejścia miałem tak samo satysfakcjonujące. Poczułem napięcie i ekscytację, nie wiedząc w którą stronę rozstrzygnie się finał i ostatni start w sezonie. Dobrze jest też zobaczyć wagę pracy zespołowej w tym gwiazdorskim sporcie. Same wyścigi pokazane są świetnie. Nie jestem kierowcą i w ogóle nie interesują mnie samochody, ale ten film zrobił na mnie wrażenie.   

Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×