„Dance Called Memory” – Nation of Language

Sub Pop Records, 28 listopada 2025

„Dance Called Memory” – Nation of Language

Poprzednią płytę Amerykanów kupiłem trochę „z braku laku”, ale spodobała mi się na tyle, że na kolejną już czekałem. Czwarty album Nation of Language to propozycja dla fanów nurtu „new romantic”. Połączcie debiut Talk Talk, Tears For Fears i wczesne single OMD, a dostaniecie kierunek muzyczny, w jakim podąża to trio. Nowa płyta promowana jest przez sześć singli i moim zdaniem to żadna przesada. Utwory zespołu są nienachalnie przebojowe, ale bardzo przyjemne i niebanalne. W zasadzie z kolejnymi odsłuchami tylko zyskują i faktycznie trudno wybrać spośród tych nagrań swój ulubiony kawałek. Mnie się tu w zasadzie wszystkie podobają. Ta płyta mnie relaksuje, rozmarza, skłania ku wspomnieniom związanym ze słuchanymi w liceum płytami puszczanymi przez Tomasza Beksińskiego. Zastanawiałem się, jak on sam odebrałby muzykę NOL? W gronie różnych zespołów wracających do nurtów synth-pop i electro, Amerykanie jawią się jako wyjątkowi spadkobiercy właśnie tych noworomantycznych tradycji. Ich okładki na to nie wskazują, choć w tych czereśniach z najnowszej płyty jest coś przyjemnie niewinnego. Płyta zaczyna się cicho, wręcz intymnie - niczym nagrania Talk Talk z dojrzałego okresu. Zaraz jednak wchodzi subtelny klawisz i spokojny wokal Devaney’a, których rozmach z wolna narasta. Jest w tym utworze coś z „The Chaufleur” Duran Duran. Za to „In Another Life” to przebój od samego początku, z pewnym nawiązaniem do stylu New Order.  „Silhouette” ma w sobie tęsknotę „Wicked Game”, za to charakterem wykonania kojarzyć się może z Future Islands. Wspaniałym nagraniem jest dla mnie „Now That You’re Gone” choć nie znalazło się na singlu i ma, rozbijającą nieco nastrój, instrumentalną wstawkę w środku. Pod koniec słychać w nim wpływ rozmarzonego Cocteau Twins. Wydane na drugim singlu „I’m Not Ready For The Change” ma w sobie wszystko czego można oczekiwać od romantycznego synth-popu. Z kolei największy przebój z tej płyty – „Inept Apollo” pociąga elegancją, aksamitnym wokalem i zgrabną kompozycją. Tears For Fears wzięłoby ten numer na swój debiut, jak nic. Kolejne dwa kawałki to także single. „Under The Water” zaczyna partia syntezatorów, które dominują w tym utworze. Podobnie jest w „In Your Head”, które może bić się o miano najlepszego nagrania na płycie. Finał jest raczej na ochłonięcie po tym zalewie noworomantycznych dźwięków. Większą rolę pełni tu brzdąkająca gitara. Ciekawe, że taki materiał wyszedł w barwach Sub Pop Records. Bardziej pasowałby do 4AD, ale czasy się zmieniają i mnie bynajmniej nie przeszkadza, że obok Mudhoney, The Afghan Whigs, The Shins czy Metz wychodzi w tym wydawnictwie również taka płyta.   

„Dance Called Memory” – Nation of Language
Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×