„Odrzania. Podróż po Ziemiach Odzyskanych” – Zbigniew Rokita

Wydawnictwo Znak, 2023

„Odrzania. Podróż po Ziemiach Odzyskanych” – Zbigniew Rokita

Rzadko sięgam po książki niebeletrystyczne. To dziwne o tyle, że lubię wiedzieć różne rzeczy, a lektura pozycji faktograficznych daje mi zawsze sporo satysfakcji. „Odrzania” Zbigniewa Rokity wnosi sporo ciekawej wiedzy o tzw. „Ziemiach Odzyskanych”, choć bliższe prawdy byłoby mówienie o ziemiach poniemieckich. Należę do pokolenia PRL’owskiej edukacji historycznej, która prowadziła narrację piastowskich korzeni Pomorza, czy Śląska. Stworzyła nawet swoisty mit bitwy pod Cedynią, na którą nie ma dowodów, że w ogóle miała miejsce. Zbigniew Rokita obala w tej książce wiele mitów. O lwowskim zasiedleniu Wrocławia (w istocie tylko 6% mieszkańców powojennego Wrocławia to dawni Lwowiacy), czy o przejętym bogactwie poniemieckim (Armia Radziecka zniszczyła i rozkradła większość mienia przemysłowego, Polacy rozszabrowali ruchomości, a pola uprawne zostały zaminowane). Dużo tu jest o lękach przed powrotem Niemców „na swoje” – wszak ziemie te zostały przekazane jedynie Polsce pod administrację i dopiero pierwszy lewicowy Kanclerz RFN na początku lat 70 uznał granicę na Odrze i Nysie, a w pełni sytuację unormowano dopiero po zjednoczeniu Niemiec w 1990 roku. Nie zdawałem sobie sprawy, że „Wolne Miasto Gdańsk” było całym regionem, a nie samym przedwojennym Gdańskiem i jako swoisty twór pod nadzorem Ligi Narodów opowiedział się za nazizmem już w 1933 roku. Nie wiedziałem, że z cegieł wywiezionych z Wrocławia po wojnie można byłoby zbudować 120-tysięczne miasto. Wiele poniemieckich starówek nie zostało odbudowanych, a zyskała na tym Warszawa. Po dziś środki na zabytki, których najwięcej jest na terenach poniemieckich trafiają nieproporcjonalnie częściej do Małopolski i Mazowsza. To nie Kardynał Wyszyński był autorem słynnego pojednawczego listu do biskupów niemieckich – wręcz był jego przeciwnikiem. Sporo tu też wątków reportażowych, przytaczanych rozmów z historykami i regionalistami na temat fenomenu „Odrzanii”, czyli Polski leżącej nad Odrą. Sami mieszkańcy tych ziem, pomimo kolejnych dekad mają problemy tożsamościowe – czy obchodzić rocznice powstania miast, czy rocznice przejęcia ich w polskie władanie? Czy honorować dawnych, niemieckich mieszkańców za ich światowej rangi osiągnięcia, czy weryfikować w imię polskich racji (vide choćby casus Guntera Grassa). Śledzimy także zmienny stosunek do niemieckości i niemieckich pamiątek, które początkowo starannie rugowano, by po latach odkrywać, a potem znów się o nie spierać. Dużo tu siłą rzeczy XX-wiecznej historii, ale także kulturowych spostrzeżeń na temat odrębności ziem poniemieckich. Zarazem autor zachowuje dużą dozę obiektywizmu i zrozumienia dla pewnych procesów społecznych i propagandowych. Dokonuje porównań „Odrzanii” z Kresami i tu również wychodzi nasz brak symetrycznego spojrzenia. Niewątpliwie pod wieloma względami mamy wciąż dwie Polski – „wiślańską” i „odrzańską” – i to pomimo 80 lat jakie upłynęły od przejęcia dawnych Prus Wschodnich, Pomorza Zachodniego, Dolnego i Górnego Śląska, oraz ziem na wschód od Odry (i Szczecina leżącego akurat na zachód od niej).        

Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×