„Pain to Power” – Maruja

Music For Nations, 12 września 2025

„Pain to Power” – Maruja

Angielski zespół Maruja z Manchesteru musiał przejść długą drogę zanim podpisał kontrakt i nagrał pierwszą płytę. Dość powiedzieć, że powstał w 2014 roku, a debiutancki album „Pain to Power” ukazał się jesienią 2025 roku. Pierwszy singiel z tej płyty ujrzał światło dzienne w październiku 2024 roku. Trudno się zatem dziwić, że z pierwotnego składu, połowa nie doczekała nagrania płyty. Album rozpoczyna pełen energii utwór „Bloodsport”, który brzmi niczym Rage Against The Machine z udziałem jazowego saksofonisty. Bardzo dobry numer. Gęsty, z wrzynającym się basem i świdrującym saksofonem. Wokalista wypluwa z siebie tekst z prawdziwą pasją. Choć „Look Down on Us” wyszło na drugim singlu, to trwa 10 minut i jest zdecydowanie bardziej rozbudowane i wolniejsze. Tu saksofon odgrywa rolę głównego instrumentu, prowadzącego temat. W zasadzie kawałek gaśnie w czwartej minucie, by odrodzić się po chwili nastrojowego wyciszenia. Ponowny rozkwit kompozycji wiedzie do powrotu tematów z pierwszej części. Kłania się tu King Crimson z okresu „Reds” i „Starless…”. O połowę krótszy jest kolejny singiel - „Saoirse”. Niespokojne dźwięki saksofonu kontrastują z łagodnymi partiami pozostałych instrumentów i niemal lirycznym śpiewem Harry Wilkinsona. Trzy utwory i każdy zasadniczo inny. Żeby nie było lekko, to kolejny kawałek – „Born to Die” trwa znów 10 minut (co ciekawe w wersji winylowej utwór podzielony jest na dwie części). Cierpliwość słuchacza wystawiana jest tu trochę na próbę. To bardziej jazzowe granie, niż rockowe. Są tu ujmujące momenty, ale także nieco drażniące. Mnie zasadniczo bardziej podoba się druga połowa tego nagrania. W każdym razie po tych czterech ścieżkach można mieć uczucie wyczerpania i chcieć przerwy. W nagrodę Maruja podsuwa swój pierwszy singiel „Break the Tension”. Więcej w nim gotyckiej niesamowitości, choć wraca wykonawcza pasja z otwierającego „Bloodsport”. Bliższe RATM jest wydane na ostatnim singlu „Trenches”, choć oczywiście saksofon robi tu swoje – zwłaszcza w gęstwinie końcówki. Po instrumentalnym „Zaytoun” przychodzi kolejny rozbudowany numer – „Reconcile”. Twórczość Maruji nie jest zdecydowanie łatwa, przyjemna, ani przebojowa. Kwartet ma swoje ambicje i przesłania. W zasadzie wychodzi naprzeciw frustracjom i zagubieniu. Ze swojej strony bynajmniej nie ułatwia niczego i nie łagodzi. Raczej mobilizuje, motywuje i angażuje. Ciekawe co z nich dalej wyrośnie?         

„Pain to Power” – Maruja
Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×