Wiesław Myśliwski

Wiesław Myśliwski

Wielcy pisarze na szczęście rzadko umierają. Taki Wiesław Myśliwski był ze mną szmat czasu. Jeszcze pod koniec lat 80. poznałem jego dwa pierwsze dzieła: „Nagi sad” i „Pałac”. Poleciła mi je przyjaciółka z polonistyki. Skojarzyły mi się z iberoamerykańskim realizmem magicznym, ale też z oniryczną twórczością filmową Wojciecha Jerzego Hasa. Kupiłem sobie niedługo później „Drzewo” – sztukę teatralną, która z kolei była dla mnie bliska sztukom Mrożka. Gdy wyszedł „Widnokrąg” i zdobył całkiem nową wtedy Nagrodę Nike, przeczytałem ją z uznaniem, choć nie odnalazłem już tych dawnych wrażeń. Styl Myśliwskiego się zmienił, choć opisywane historie już mniej. Potem były kolejne wielkie, dojrzałe powieści. Pamiętam, że rozmawiając z Tomaszem Adamskim o sztuce współczesnej, Myśliwski był dla niego jedynym naprawdę wartościowym prozaikiem czasów współczesnych. „Widnokrąg” potraktowałem krótką notkę w lokalnej prasie, „Ostatnie rozdanie” zrecenzowałem do prasy zakładowej, a „Ucho igielne” już na swojego bloga. Wydaje mi się, że „Traktat o łuskaniu fasoli” też zaopiniowałem (może dla „Lampy”?) ale nie znalazłem tego tekstu na swoim komputerze. Poniżej załączam zatem dwa ze wspomnianych:

„Widnokrąg” – Wiesław Myśliwski

To bez wątpienia jedna z najlepszych polskich powieści lat 90-tych. Na jej podstawie zrealizowano już spektakl telewizji, książka zdobyła nagrodę NIKE i doczekała się kilku wydań. Twórczość Myśliwskiego wciąż obraca się wokół podobnych klimatów. Znów czytamy o polskiej wsi – biednej, a jakże urokliwej, są też wspomnienia z młodości i wczesnego „peerelu”. Ten miniony świat przywoływany jest niezwykle żywym językiem. Sama narracja stanowi zapis luźnego przepływu wspomnień, które przeskakują często z jednej historii na drugą. Czasy wojenne przeplatają się z wydarzeniami późniejszymi. Jest miejsce na dosadność ale i na żart – kapitalna opowieść o poszukiwaniu z matką zgubionego buta, czy też o partyjnej wizycie w cukrowni. Narrator raz jest małym chłopcem, raz młodzieńcem, to znów dojrzałym mężczyzną – mężem i ojcem. Niech nikogo nie przeraża opasłość dzieła (jakieś 600 stron). „Widnokrąg” czyta się lekko i szybko, a po zakończeniu lektury głowa jest pełna obrazów i opowieści. OCENA 9/10

NIEDOSYT BOHATERSTWA

Trudno nie cenić prozy Wiesława Myśliwskiego, skoro ona porusza. Autor „Pałacu” świetnie oddaje fragmenty ludzkich losów w całej ich tajemniczości, barwie i wzniosłości. A w przypadku „Ostatniego rozdania” są to losy ludzi zwyczajnych - szewców, krawców, lekarzy, budowlańców, kolejarzy. Główny bohater ma bogate życie. Uczył się na artystę malarza, ale przerwał studia. Próbował sił w kierunku psychologii, był krótko nauczycielem. Potem miał zostać krawcem, ale skończył tę karierę na pruciu starych ubrań. Handlował antykami, prowadził z powodzeniem własne interesy, dużo jeździł po kraju, w końcu został prezesem firmy. Po latach został mu notes z zapisanymi osobami, adresami i numerami telefonów. Śladem tych zapisków przypomina sobie poszczególne fragmenty własnego życia i innych ludzi. Wyjątkowe miejsce w tych wspomnieniach zajmuje postać Marii, pierwszej i największej miłości bohatera. Początkowo nieosiągalnej bogini, niemalże muzy, potem ukochanej, z czasem już bardziej kochanki, a w końcu tylko autorki listów z daleka, zwierzającej się z problemów i niespełnionych uczuć. Myśliwski z szacunkiem i dużym uczuciem opisuje ludzi. Porusza ich sylwetkami i historiami. Imponuje szeroka panorama minionych dekad oddana we wnikliwych szczegółach. Najmniej ciepłych uczuć budzi sam bohater. Zwłaszcza w jego relacjach z kobietami, z ukochaną niegdyś Marią, której los znalazł dramatyczny finał. Również jako niespełniony artysta, wydaje się człowiekiem wyjątkowo trudnym, czy nawet drażniącym. Najlepiej wypada w relacjach z prostymi robotnikami i rzemieślnikami. Gdy potrafi przyjść na grób szewca- komunisty i zagrać z nim w pokera, „po bożemu”, albo gdy jedzie w za ciasnych butach na egzamin do Warszawy.  Wzrusza także jako dziecko, urodzone po wojnie, które dorasta w cieniu niedawnych tragedii. Zazdrości tym co przeżyli, wojennych ran i sam się okalecza. Jego malarskim najambitniejszym i niedokończonym dziełem miał być obraz owdowiałych i osieroconych kobiet, klęczących u stóp powieszonych mężczyzn. Bohater „Ostatniego rozdania” jest człowiekiem pozbawionym wiary we własną siłę. Jakby przez brak tego wojennego doświadczenia nie był w stanie prawdziwie żyć, kochać i tworzyć. Dlatego ucieka od uczuć, od zmagania się z własnym, niewątpliwym talentem. Jego kontakty z ludźmi bywają szczere i autentyczne, ale na dłuższą metę zamieniają się w kolejne nazwisko z adresem w notesie. Niestety notes nie pozwała wrócić do osób w nim zostawionych. Nawet do Marii. Po zamknięciu najnowszej powieści Myśliwskiego, pozostaje się z bólem, żalem i poczuciem straty. Warto czytać Myśliwskiego – ku przestrodze, albo dla nostalgicznych wzruszeń.

Wiesław Myśliwski – „Ostatnie rozdanie”

Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×