Na papierze wszystko wygląda świetnie. Anna Calvi nagrała nowe piosenki z Iggy Popem, z liderem The National, z Perfume Genius wykonała kawałek Bonnie „Prince” Billy’ego, a z Laurie Anderson opracowała nowa wersję kawałka Kraftwerk. Trudno nie chcieć posłuchać takiej płyty. Problemem jest fakt, że trwająca 15 minut EP kosztuje tyle co standardowa, pełnowymiarowa płyta. Ale dobra, odżałowałem i kupiłem. Pierwsze wrażenie wypadło niestety rozczarowująco. Utwory nie wpadają w ucho, nie intrygują i właściwie niewiele po nich zostaje. Posłuchałem po raz drugi i trzeci – to wszak tylko 4 krótkie piosenki. Wybrany do promocji utwór z Iggy Popem cechuje prosta surowość samej kompozycji. Dominuje jeden motyw wokół którego rozgrywają się wokale – fakt, że atrakcyjne same w sobie. Kompozycja „I See A Darkness” jest subtelniejsza i bardziej atrakcyjna. Tym razem głos Calvi jest tym chłodniejszym, a Hadreas brzmi bardziej afektowanie. Zdecydowanie więcej się tu dzieje, mamy jakieś rozwinięcie melodii i więcej starań aranżacyjnych. „Computer Love” jest raczej zdehumanizowane – zgodnie z pierwotnym założeniem. Artystycznie i konceptualnie trudno się czepiać, ale walorów stricte muzycznych nie ma tu wielu. Sama Calvi popisuje się swoimi chóralnymi możliwościami, ale to tylko pewnego rodzaju tło. Utwór tytułowy wykonany z Mattem Berningerem jest najciekawszym fragmentem wydawnictwa. Przypomina trochę kawałek „Heroes” Davida Bowie. Można go polubić, choć na płytach The National raczej by się nie wyróżnił. Ja wiem, że za tymi utworami stoją przesłania, ale zwykły zjadacz chleba przejdzie obok nich obojętnie. Wykonawczo wszystko się zgadza, ale jakoś nie niosą te kompozycje, a i w nastrój nie wprowadzają, bo zbyt wiele tu rozmaitych podejść. To ponoć pierwsza z trzech EP, zaplanowanych przez Annę Calvi. Przyznam, że nie specjalnie poczułem się zachęcony do wyczekiwania kolejnych części.