„Honora” – Flea

Nonesuch, 27 marca 2026

„Honora” – Flea

Flea to zapalony muzyk, więc trudno żeby nie lubił jazzu. Gra od ponad 40 lat w jednym z najpopularniejszych zespołów rockowych na świecie, co sprawia, że wyrobił sobie markę w showbiznesie. Jest także pozytywnym gościem, więc ma wielu fanów na całym świecie. Z takim kapitałem mógł zrealizować śmiało własny projekt i wydać płytę na jaką miał ochotę. Na albumie „Honora” nie tylko gra na basie, ale przede wszystkim na trąbce, a czasem nawet udziela się wokalnie. Żeby podkręcić temat, zaprosił do studia takich ludzi jak Nick Cave, Thome Yorke, Warren Ellis, czy Jeff Parker (Tortoise), a także kolegów z którymi gra w Red Hot Chili Peppers (John Frusciante, Chad Smith i mniej znani koncertowi kompani Mauro Refosco oraz Nathaniel Walcott z Bright Eyes). Kilka tematów napisał sam, inne wziął od Funkadelic, Franka Ocean’a, Jimmy Webb’a, czy nawet przedwojennej kompozytorki Ann Ronell. Powstał album urozmaicony, lekki i pomysłowy. Po krótkim, instrumentalnym i nieco tajemniczym wstępie, objawia się singlowy numer „A Plea”. To żwawy jazzik prowadzony przez bas i trąbkę, ale także z partiami wokalnymi samego autora i kilku gości. Przekonująco to wypada i zachęca do wsłuchiwania się w ciąg dalszy. Kawałek „Traffic Lights” zrobiony z udziałem Thoma Yorke’a podkręca zainteresowanie tych, którzy z jazzem się nie znają. Co prawda numer jest gatunkowy, ale nie jakoś nachalnie. Miłośnicy neurotycznych klimatów lidera Radiohead również znajdą tu coś dla siebie. Nie dziwi zatem, że kawałek trafił na drugi z singli promocyjnych. Kosmiczny posmak ma najdłuższy na płycie, trwający ponad 10 minut - „Frailed”. Słyszę w nim powinowactwo z najlepszymi czasami grupy Gong. Trąbka ładnie prowadzi tu melodię na tle niepokojących elektroniczno-perkusyjnych odgłosów. Gdyby ktoś przy tym nagraniu za daleko odpłynął, to filuterne, jazzowe „Morning Cry” zaraz go przywoła do rzeczywistości. Dalszą część płyty dominują covery. Na początek „Maggot Brain” z debiutanckiej płyty Funkadelic z 1971 roku. Potem, wybrana na trzeci singiel ballada „Wichota Lineman” z wokalem Nicka Cave’a, która pasowałaby do jego ostatnich wydawnictw. Utwór oryginalnie zrobiony był w styl country i wyszedł w 1968 roku. Ładny jest kawałek „Thinkin Bout You” znany mi z debiutanckiej płyty Ocean’a. W tym wydaniu klimat tworzy trąbka i partie smyczkowe. Utwór „Willow Weep to Me” to z kolei przedwojenny standard, ale w ogóle nie brzmi jak „staroć” za sprawą improwizacji na syntezatorze Moog. To zresztą drugi po „Frailed” kawałek, w którym maczał swoje palce nieobliczalny John Frusciante. Album kończy znów autorski utwór „Free As I Want to Be” z męskimi głosami. Utrzymany jest bardziej w bluesowym charakterze. „Honora” nie jest w istocie płytowym debiutem Flei. Nagrał już w 2012 roku minialbum „Helen Burns” z udziałem m.in. Patti Smith. O tamtym wydawnictwie pamiętają jedynie zagorzali fani – tegoroczna pozycja stanie zaraz obok solowej płyty Frusciante „To Record Only Water For Ten Days”, co widać też po sukcesie sprzedażowym. Chętnie się do niej wraca, bo pasuje na różne okazje. 

„Honora” – Flea
Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×