Hollywood lubi takie kino jak „Wartość sentymentalna”. Mamy tu film w filmie, jest europejski klimat, ale też amerykańska gwiazda, są aspekty psychologiczne i rodzinne rozliczenia. Nora jest cenioną aktorką teatralną i serialową, prześladują ją jednak stany lękowe. Zespół teatralny drży o jej kondycję psychiczną. Jej młodsza siostra Agnes w dzieciństwie zagrała w wybitnym filmie wyreżyserowanym przez ojca – Gustava (Stellan Skargard). Teraz jednak wiedzie zwyczajne życie rodzinne z mężem i kilkuletnim synem. Nora zazdrości jej domowego ogniska. Obydwie chowały się od wielu lat bez ojca. Gdy jednak umiera ich mama, Gustav nieoczekiwanie zjawia się na pogrzebie. Napisał scenariusz do filmu, w którym rozlicza się z własną traumą z dzieciństwa i chce obsadzić w nim Norę. Synek Agnes ma z kolei zagrać Gustava z czasów dzieciństwa. Jednak Nora nie zamierza spełniać planów ojca, który nie dbał o rodzinę, wolał światowe życie i własny blask. Gustav przy okazji retrospekcji swoich filmów, poznaje Rachel (Elle Fanning), która jest gwiazdą nieco innego formatu. Może przyciągnąć pieniądze i zapewnić reklamę, ale nie wiadomo, czy udźwignie specyficzny klimat europejskiego kina. Skoro jednak Nora odmówiła, ruszają próby z Rachel. Gustavowi schlebia uznanie młodej gwiazdy, ale nie jest pewien, czy uda jej się wydobyć z jego scenariusza właściwą treść i klimat. Chce wszak przeanalizować decyzje własnej matki, ale zarazem opowiedzieć o swojej starszej córce. Akcja filmu zmierza w stronę szczególnej rozgrywki pomiędzy Norą i Gustavem. Przy okazji powstają dylematy, czy pracować z zaufanym operatorem, który niedomaga fizycznie i czy robić europejskie kino, w którym zagra amerykańska gwiazda. Norwegowie mają tu przy okazji rozliczenie ze swoim niewygodnym wizerunkiem związanym z drugą wojną światową. Matka Gustava działała w ruchu oporu, została uwięziona i była torturowana. Ślad po tym na długo w niej pozostał. Czy jest to temat na wielki film? Przyznam, że nie jestem przekonany. Nie jestem ani po stronie Nory, ani Gustava. Nie rozumiem – podobnie jak Rachel - zachowania matki Gustava, przywołanego w scenariuszu. Język sztuki przynosi tu przełom emocjonalny, ale trochę to idealistyczne i dla mnie wątpliwe. Mamy tu też sentyment względem rodzinnego domu – miejsca tragedii, mocno związanego z losami głównych bohaterów. Na końcu przemienia się w makietę z filmowego planu. Sztuka ma odmieniać. Gustav wręcza wcześniej wnukowi na prezent filmy dvd z europejską klasyką, które jego zdaniem pomogą chłopcu zrozumieć życie i relacje międzyludzkie. Czy to symbol odklejenia europejskiej mentalności od realiów? Gustav pomimo upływu lat pozostaje tym samym flirciarzem, nie stroniącym od alkoholu, co w młodości. Pozostaje egoistą, który nie wyciąga wniosków. Chce odbudować relacje z córkami, ale traktuje je nadal instrumentalnie. Tkwi we własnym świecie i przyzwyczajeniach. Nie przyjdzie na spektakl Nory, bo nie lubi teatru, podobnie jak seriali. Co zatem sprawia, że osiąga swój cel? Córki ulegają Ojcu, bo napisał przejmujący scenariusz. Ja tego nie kupuję.