„Atlanta” – Gnarls Barkley

10K Projects/Warner Music, 6 marca 2026

„Atlanta” – Gnarls Barkley

Stosunkowo późno sięgnąłem po płyty Gnarls Barkley, choć przebój „Crazy” oczywiście znałem. 20 lat temu to był jeden z największych hitów na świecie. W zasadzie dopiero odkąd zaczęła się moja znajomość z Danger Mousem, jako producentem i muzykiem, pomyślałem, że warto poznać jego wcześniejsze dzieła. Cofnąłem się zatem przed czasy Broken Bells wiedziony zachętą jakiegoś recenzenta, który radził sięgnąć po płyty Gnarls Barkley póki są jeszcze dostępne na rynku i to w dobrej cenie. Faktycznie „St. Elsewhere” (2006) i „The Odd Couple” (2008) dziś trudniej kupić niż kilka lat temu. Ten drugi członek Gnarls Barkley to zasłużony hiphopowiec – CeeLo Green, którego poznałem w 2010 roku za sprawą kawałka jaki zrobił do filmu „Eclipse” (2010) z sagi „Zmierzch”. Trzecia płyta duetu miała się ukazać niedługo potem, ale Burton związał się z wokalistą The Shins w ramach Broken Bells i miał masę zleceń producenckich (The Black Keys, Beck, Gorillaz, Portugal. The Man, a nawet Adele). Nagrał też płyty z Danielem Luppim, Karen O i Black Thought. Powrót do marki Gnarls Barkley, by nagrać ostatni, planowany przed laty album, był jednak niespodzianką. Ta sama szata graficzna, ten sam styl i nawet inżynier dźwięku, co przed laty. Płyta „Atlanta” zapowiadana przez ładny singiel „Pictures” nie wnosi wiele nowego do wizerunku grupy, ale wspaniale dopełnia dzieła. Album nie ma słabych momentów. Wspaniale prowadzi przez niedzisiejszy klimat psychodelii, rhythm’n’bluesa oraz hip-hopu. Jest też funk i cała masa nawiązań do „czarnej” muzyki lat 60. i 70. - także z pogranicza soul i gospel. Mnie oprócz „lampowego” brzmienia porusza melodyka tych nagrań. Danger Mouse potrafi tchnąć takiego specyficznego ducha harmonii. Gra też na prawie wszystkich instrumentach. W dwóch numerach duet wspierają Dan Auerbach z The Black Keys („I Amnesia”) i Jason Lytle z Grandaddy („Sorry”). Jak na wielki sukces dwóch pierwszych płyt duetu, powrót z bardzo udaną „Atlantą” odbył się bez fajerwerków. Może zbyt długo czekali, a może zbyt krótko działali, by zebrać oddane grono fanów? Trzeba też zauważyć, że żaden późniejszy projekt Danger Mouse’a nie powtórzył sukcesu debiutanckiej płyty Gnarls Barkley i singla „Crazy”. Niemniej trzecie działo duetu śmiało polecam i to zwolennikom różnych odmian muzyki popowej, czy alternatywnej.

„Atlanta” – Gnarls Barkley
Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×