„Dreaming of Me” (1981) 7:43
To mój ulubiony singiel z wczesnego okresu zespołu. Dwa nagrania i żadne z nich oryginalnie nie weszło na debiutancki album zespołu „Speak And Spell”. Dopiero w dobie kompaktowych wydań „Dreaming of Me” znalazło się na dużej płycie, otwierało też doskonale znaną w Polsce składankę „Singles 81-85”. Drugi utwór – „Ice Machine” stawiam na równi z utworem „Tora, Tora, Tora” z debiutu. Zgrabnie przerobił go wiele lat później Royksopp. Ta mała płytka lokowała jeszcze zespół po nieco chłodniejszej stronie kiełkującej wówczas syntezatorowej sceny.
„New Life” (1981) 15:22
Utwór tytułowy jest tu w nieco innym miksie, niż na „Speak and Spell”. Ma trochę więcej efektów syntezatorowych i podoba mi się nawet bardziej, niż oryginał. Na dokładkę jest niepublikowany na dużej płycie kawałek „Shout” w wersji singlowej i wydłużonej. Średnio udany, ale na „Speak and Spell” by specjalnie nie przeszkadzał.
„Just Can’t Get Enough” (1981) 19:28
Największy przebój zespołu z początku kariery i jedyny, który wciąż grany jest na koncertach. Mamy tu wersję albumowa i znacznie bardziej udaną w wersji „Schizo Mix”, do której grupa na żywo też najczęściej wraca. Poza tym jest tu dodatkowy utwór „Any Second Now” w wersji podstawowej i „Altered”. Nagranie to w ciekawszej, bo wokalnej wersji trafiło na debiutancki album
„See You” (1982) 13:01
To pierwszy singiel autorstwa Martina L. Gore’a. Utwór główny stał się w tamtej epoce nawet większym hitem, niż „Just Can’a Get Enough”, ale od bardzo dawna zespół do niego nie wraca (podobnie jak do całej płyty „A Broken Frame”). Dodatkowy kawałek „Now This is Fun” w dwóch wersjach nie pasował do nowo romantycznej aury drugiej płyty.
„The Meaning of Love” (1982) 20:02
Mniej znany singiel, choćby z racji, że pominięto go na płycie „Singles 81-85” (uzupełnił dopiero wersję kompaktową). To była próba ożywienia spokojnego zasadniczo repertuaru drugiej płyty. Jeszcze bardziej rytmiczny – choć bynajmniej nie lepszy - był miks opisany jako „Fairly Odd”. Na singlu zestawiono go jednak z bardzo klimatyczną i instrumentalna kompozycją „Oberkorn (it’s a small town)”. Utwór ten pojawia się dwukrotnie – także w wersji „Developement Mix”. Obydwa podejścia są godne uwagi i szkoda, że nie „Oberkorn” nie wszedł na drugą płytę.
„Leave in Silence” (1982) 22:00
To mój ulubiony singiel z czasów „A Broken Frame”. Tajemniczy, subtelny i romantyczny. Na singlu wzbogacono go o temat z innego bardzo lubianego przeze mnie utworu z drugiej płyty: „My Secret Garden”. Utwór tytułowy pojawia się w wersji podstawowej, dłuższej („Longer”) oraz wyciszonej („Quieter”). Każda z nich jest godna uwagi. Z kolei instrumentalny temat z „My Secret Garden” jest w wersji „Excerpt From” i „Further Excerpts From”, który trafił na niektóre wydania drugiej płyty. Spokojne, melodyjne tło spotyka się tu z mocno rytmicznym tematem pierwszego planu.
„Get The Balance Right” (1983) 20:30
Pierwszy singiel nagrany z udziałem Alana Wildera. Utwór nie znalazł się na żadnej dużej płycie (poza składankami). Słychać tu mocniejsze brzmienie, jakie od tej pory będzie charakteryzować styl Depeche Mode. Na drugiej stronie singla znalazła się znów instrumentalna, ale całkiem ciekawa kompozycja „The Great Outdoors!”. Jest też maxisinglowa wersja utworu tytułowego („Combination Mix”) – faktycznie pokombinowana, ale niewątpliwie ciekawa. Ponadto pierwszy raz dodane jest koncertowe nagranie. Wybór padł na „Tora! Tora! Tora!” – utwór Gore’a jeszcze z pierwszej płyty. Nagranie pochodzi z koncertu w Hammersmith Odeon z 25 października 1982 roku i słychać jak przechodzi w instrumentalny utwór „Nothing to Fear” znany z drugiej płyty.
„Everything Counts” (1983) 22:45
Singiel promujący „Construction Time Again”. Świetny utwór. Słychać w nim kolejne zmiany w produkcji i brzmieniu, a głos Gahana robi się coraz głębszy. To jeden z kawałków, które przetrwały w repertuarze koncertowym zespołu – głównie w rozbudowanej wersji, tu dostępnej także w ciekawym miksie jako „In Larger Amounts”. Kierunek bardziej industrialny zespołu potwierdza jeszcze wyraźnie druga strona singla, czyli „Work Hard”. Aż szkoda, że ten numer nie trafił na dużą płytę. To zarazem wkład kompozytorski Alana Wildera, który jest współtwórcą „Work Hard”. Jego remix „East End” to dużo zabawy dźwiękiem i efektami.
„Love In Itself” (1983) 27:58
Trzy wersje utworu otwierającego trzeci album grupy nie powtórzyło sukcesu „Everything Counts” na listach przebojów, ale wciąż się dobrze broni. Trzeba tez przyznać, że remiksy w tamtym czasie były ciekawe i faktycznie wzbogacały kompozycje o nowe elementy. Zaskakuje zwłaszcza wersja 4, która przypomina bardziej jazzowy standard, niż synth-pop. Utwór ze strony B, czyli „Fools”, jest znów autorstwa Wildera i kontynuował industrialne zainteresowania grupy. Jednak strona wokalna była zdecydowanie łagodniejsza, niż w takim „Work Hard”. Generalnie „Fools” jest natomiast ciekawym nagraniem i pokazuje coraz większą dojrzałość muzyki DM.
„People Are People” (1984) 23:19
Jeden z największych przebojów DM w historii, do którego grupa o dziwo rzadko wraca na koncertach. To był także pierwszy wielki hit zespołu w Polsce. Na singlu poza wersją podstawową, znalazł się także interesujący „Different Mix”. Drugą stronę singla zajmuje kolejna kompozycja Alana Wildera - „In Your Memory” prezentowana również w dwóch wersjach. Podobnie, jak wcześniejsze utwory, „In Your Memory” zasługuje na uwagę. Wersja „Silk Mix” jest w sensowny sposób dłuższa.
„Master and Servant” (1984) 30:33
To był z kolei pierwszy utwór Depeche Mode, jaki pojawił się na mojej liście przebojów (we wrześniu 1984 roku). Wciąż mam do niego sentyment, choć jest już bardzo rzadko grany na koncertach. Oprócz wersji znanej z płyty jest tu jeszcze w dwóch miksach: „Slavery Whip” i „Voxless”. Tzw. drugą stronę wypełniła skoczna kompozycja Gore’a „(Set Me Free) Remotivate Me”, także w wersji „Release Mix”.
„Blasphemous Rumours” (1984) 21:35
W Polsce promowany był akurat utwór ze strony B – „Somebody”, który dotarł bodajże do 6 miejsca LP „Tróki” i do 4 na mojej liście przebojów. To naprawdę pokazuje skalę popularności DM, bo mówimy o utworze kameralnym - tylko na głos i pianino. Można powiedzieć Martin L. Gore solo. Tu dostępny jest w nieco innym miksie. Poza tym dostajemy wykonania dwóch starszych nagrań „Told You So” i „Everything Counts” z koncertu w Liverpoolu.
„Shake The Disease” (1985) 37:43
Od tej piosenki zostałem fanem Depeche Mode. Utwór na mojej liście dotarł jako pierwszy utwór Depeche Mode na sam szczyt i okupował 1 miejsce przez rekordowe do dziś 10 tygodni. To właśnie latem 1985 roku zespół zagrał swój pierwszy koncert w Polsce i zdobył szczyt na Liście przebojów „Trójki”. Marek Niedźwiecki odtworzył wtedy „Shake The Disease” w miksie „Extended”. Niestety nie słuchałem akurat tego wydania i tylko z magnetofonu kolegi mogłem posłuchać tej świetnej wersji. Utwór tytułowy jest tu także w bardziej zmiksowanej formie jako „Edit The Shake” Stronę B wypełniła kompozycja „Flexible”, stanowiąca połączenie industrialnego ducha z puszczeniem oka w kierunku Ameryki. Pojawia się tu także w wersji „Extended”. Ponadto znalazł się tu ciekawy mix nagrania „Something To Do” otwierającego oryginalnie „Some Great Reward” – tu w wersji „Metal Mix” i faktycznie brzmi metalicznie.
„It’s Called A Heart” (1985) 29:15
Ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu ten drugi pozaalbumowy singiel zespołu, nie zrobił kariery na trójkowej liście. Na świecie podobnie, choć moim zdaniem jest naprawdę interesujący. Także w wersji „Extended”. Na stronie B singla znalazła się kompozycja, która pół roku później trafiła na album „Black Celebration” – „Fly On The Windscreen”. Dostajemy go tu w sumie w trzech wersjach w tym „Extended” i „Death Mix”.
„Stripped” (1986) 33:18
Najlepiej znany singiel zespołu w Polsce, jako że został wydany przez krajowy Tonpress. Na tej kompaktowej wersji znalazło się połączenie winylowego singla zawierającego utwór w wersji podstawowej oraz „But Not Tonight”, który w USA stał się niezależnym singlem oraz maxisingla, który zawierał rozbudowane wersje dwóch singlowych nagrań oraz „Breathing In Fumes”, „Fly On The Windscreen – quiet mix” i „Black Day”. Wersje „Highland” utworu tytułowego i „Extended” kawałka za strony B są świetne. Pozostałe nagrania bardziej eksperymentalne, ale ciekawe – pokazujące dobitnie, że Depeche Mode nie był wówczas grupą synth-popową.
„A Question of Lust” (1986) 29:01
Drugi singiel z „Black Celebration” przyniósł oprócz utworu tytułowego, wspólną kompozycję Gore’a i Wildera „Christmas Island” (tu dostępną także w wersji „Extended”). Wbrew tytułowi nie jest to piosenka bożonarodzeniowa, a dość mroczny instrumentalny kawałek. Dostajemy tu ponadto hit „People Are People” w wersji live ze studia radiowego w Bazylei, instrumentalna wersję nagrania znanego z „Black Celebration” – „It Doesn’t Matter Two” oraz mix utworu tytułowego nazwany niezbyt słusznie „Minimal”.
„A Question of Time” (1986) 49:57
Szalenie bogate wydawnictwo, na którym znalazły się trzy remiksy utworu tytułowego, odmienne od wersji znanej z „Black Celebration”. Poza tym umieszczono tu cztery nagrania koncertowe zarejestrowane 10 kwietnia w Birmingham: „Black Celebration”, „Something To Do”, „Stripped” oraz „More Than A Party”. Do tego dochodzi utwór „Black Celebration” w miksie „Black Tulip”. Generalnie mocne granie i można się nim nieco zmęczyć w takiej dawce.
„Strangelove” (1987) 41:06
Singiel zapowiadający „Music For The Masses”. Na drugiej stronie znalazł się dość nietypowy utwór „Pimpf”, który kończy szóstą płytę zespołu. Utwór tytułowy jest tu dodatkowo aż w czterech wersjach: „Maxi”, „Midi”, „Blind” i „Pain”. Strona B wraca w wersji odwróconej „Fpmip”. Całość kończy ładny, instrumentalny „Agent Orange”, który był jednym z dodatków do pierwszej wersji kompaktowej „Music For The Masses”. Sporo tu pomysłowych rozwiązań. Wersja wydłużona jest jak zwykle ciekawa, czy nawet ciekawsza od singlowej. Pozostałe przede wszystkim da fanów. Od tego momentu zespół wydawał singla i dwa różne maxisingle.
„Never Let Me Down Again” (1987) 39:22
Największy przebój z szóstej płyty i jeden z ulubionych numerów w całej historii zespołu. Stronę B zajął nieco kowbojski „Treasure Little Pleasure”. Obydwa nagrania są tu dodatkowo w trzech i dwóch wersjach. Poszerzona wersja nagrania tytułowego jest jak zwykle w tym okresie świetna. Pozostałe dwie tez niezłe. Bardzo zgrabnie wypada miks innego nagrania z szóstej płyty – „To Have And To Hold” – „Spanish Taster” bardzo mi się podoba.
„Little 15” (1988) 14:18
W Polsce ten singiel nie był promowany. Faktycznie jest dość odmienny od wcześniejszych nagrań. Bardziej przypomina charakterem i tematyką „Blasphemous Rumours”, który spotkał podobny los. Wydawnictwo zostało też uzupełnione w zaskakujący sposób. Dwa instrumentalny utwory o romantycznej aurze – w tym „Moonlight Sonata” Beethovena oraz autorska „Stjarna”. Bardzo ciekawa i ładna płytka.
„Everything Counts (live)” (1989) 57:35
Singiel promujący koncertową płytę „101”. Ta wersja zawiera aż 11 nagrań w tym cztery nagrania na żywo wyjęte z tejże płyty: tytułowe, „Nothing”, „Sacred” i „A Question of Lust”. Utwór ‘Nothing” pochodzący z „Music For The Masses” był generalnie stroną B tego singla. Wyszedł on zresztą na singlu w USA i ten miks znalazł się także na tym wydawnictwie. Są tu też remiksy „Strangelove” i „Nothing”, a przede wszystkim cztery dodatkowe wersje ‘Everything Counts” w tym dwa znane z 1983 roku. Trzeba przyznać, że sztuka miksowania była wówczas na wysokim poziomie, więc słuchanie kolejnych podejść do tych samych nagrań nie nuży. Warto zarazem odnotować, że na tym wydawnictwie zespół pierwszy raz oddał częściowo robotę w cudze ręce. Za dwa remiksy odpowiadają tu Tim Simenon i Mark Saunders.