„Kolory zła. Czerń” – reż. Adrian Panek

Polska, 10 czerwca 2026

„Kolory zła. Czerń” – reż. Adrian Panek

W sumie lubię oglądać polskie kryminały. Patrzę jak się w nich nasz kraj kadruje. Jak ludzie w nim wyglądają i jak mówią. Ekranizacja kolejnego tomu z popularnej serii „Kolory zła” (póki co drugiego) realizowana była w Gniewie i chyba nie do końca wykorzystała walory miejscowego krajobrazu. Dla bohaterów miejsce to jest raczej okropne. Młody prokurator Leopold (Jakub Gierszał) trafia do niego za karę, a młoda pisarka kryminałów Julia (Marianna Zydek) wraca niechętnie, by szukać tematu. Obydwoje maja problemy rodzinne – On z żoną, Ona z matką. Nieoczekiwanie obydwoje na własnej skórze odczują grozę związaną z uprowadzeniem i molestowaniem dzieci. Leopold jest dociekliwy i społecznie pozbawiony zahamowani. Każdemu powie w twarz co uważa – przynajmniej w ramach wykonywanej pracy. Julię obciążają osobiste doświadczenia i trudno w niej dostrzec osobę kreatywną. Raczej działa instynktownie. Lokalne środowisko raczej nie lubi kłopotów, ani grzebania w przeszłości. Szkoda, że wątek miejscowych przesądów wybrzmiewa marginalnie, bo można było z niego uczynić większy wabik. Widz od początku widzi, że cała sprawa jest poważna, bo przecież jest scena z chłopcem w lesie i jego oprawcą. Trudno się oczywiście dziwić zmowie milczenia, skoro w sprawę zamieszane są wpływowe osoby. Bardziej porusza matka, która nie bardzo interesuje się losem jednego z dzieci, którego zaginięcie zgłosiła dwa lata wcześniej. W grę wchodzą – jak u wszystkich – wyrzuty sumienia. Łatwiej sobie z tym radzić w tak mętnym stawie, w jakim wszyscy tutaj pływają. Generalnie nie brak tu scen dość dziwnych, tylko nie wiadomo, czy one mają budować klimat, czy go zaburzać. Były szkolny kolega Julii – obecnie malarz – dość bezceremonialnie zaleca się do niej, nie mówiąc o relacji tegoż kolegi z jej mamą, która jest chyba burmistrzem w miasteczku. Inny szkolny kolega, z poparzoną twarzą, darzy z kolei Julię zgoła odmiennym uczuciem. Generalnie źle mu wchodzić w drogę, a jednocześnie opiekuje się on niepełnosprawnym ojcem. Komendant policji w miasteczku jest prowokacyjnie antypatyczny. Lokalny proboszcz, najwyraźniej wiecznie nienaruszalny, budzi raczej współczucie, niż podejrzenia. Lokalny przedsiębiorca okazuje się zakłopotany przeszłością swojego ojca, ale dopiero gdy policja znajduje na niego kompromitujące materiały. Całość jakoś się spina, choć co chwila wprawia w delikatną konsternację. Obejrzałem zatem uważnie do końca, ale jakoś nie mogę polecić.           

„Kolory zła. Czerń” – reż. Adrian Panek
Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×