"Rok Małpy" - Patti Smith

Wydawnictwo Czarne, 13 maja 2026

Patti Smith pisała tę książkę dziesięć lat temu, żegnając kolejną bliską osobę oraz szóstą dekadę swojego życia. Podróżuje z notatnikiem po różnych zakątkach swojego kraju, spotyka nieznajomych, nocuje w motelach, wspomina różne osoby i opisuje poetycko krajobrazy oraz przeżywane chwile. Czasem rozmawia ze znakiem informacyjnym – niczym Alicja z Krainy Czarów. Jej percepcja przeplatana jest snami i czasem nie wiadomo w jakim jest wymiarze. Jaj przyjaciel Sandy, z którym planowała wystawić sztukę teatralną, doznał wylewu i leży w szpitalu. Patti Smith przywykła już do rozstań, ale każde kolejne napełnia ją smutkiem i nostalgią. Jej świat jest zlepiony ze sztuki, przeczytanych książek, obejrzanych filmów i spektakli, z muzyki, jaką sama tworzy, ale której też namiętnie słucha. Jest tu taka scena, kiedy jedzie autostopem i musi milczeć, bo właściciele nie życzą sobie rozmów, ale puszczają muzykę, którą ona musi choćby krótko skomentować i traci tym samym podwózkę. W jakimś barze poznaje też troje ludzi, zafascynowanych twórczością Roberta Bolano. Nie ważne, że jedną z nich jest seksowna blondynka. Ta trójka żyje literaturą i Patti Smith włącza się do toczonej przez nich dyskusji. Potem z jednym z tej trójki (niejakim Ernesto) nawiązuje znajomość i spotyka się z nim w dość zaskakujących okolicznościach. Trudno powiedzieć, czy nie jest to jedynie jej projekcja, ucieleśnienie braku spowodowanego nieobecnością przyjaciela, którego życie kończy się pod szpitalną aparaturą. Czytelnik śledzi Amerykę oczami autorki. Spaceruje po plaży, spędza noce w kolejnych pokojach, zagląda do różnych barów, księgarń i sklepów ze starociami. Marzy o wyjeździe do Australii, by zobaczyć skałę Uluruk. Daje koncerty, robi zdjęcia. Ta proza jest bardzo sugestywna, osobista, ale też na tyle fantazyjna, że można zachować pewien dystans do opisywanych w niej zdarzeń. Po wspomnieniowym tomie „Poniedziałkowe dzieci”, ta książka pokazuje nieco inne oblicze Patti Smith. Nie dziwię się autorce, że gorzko przeżywa ówczesne wybory prezydenckie. Jest z innej gliny ulepiona. Miło, że gdzieś wspomina tu Warszawę, czy twórczość Bruno Schulza. Dobrze obcować z percepcją świata takiej artystki. Nawet bez słuchania jej wyjątkowych płyt.

Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×