Tramhaus - koncert

Inne Brzmienia, Lublin 3 lipca 2026

Tramhaus - koncert

Holenderski Tramhaus to jeden z tych zespołów, dla których festiwale, jak Inne Brzmienia są idealną areną do zdobywania popularności i nowych fanów. Wydali dotąd tylko jeden album „The First Exit” (2024), ale od tamtej pory stworzyli już kilka nowych piosenek, które ogrywają na koncertach. Do Lublina przyjechali z występu we Lwowie, co było dla nich emocjonalnym doświadczeniem. W Lublinie spodobał im się symbol „koziołka”, bp generalnie wokalista lubi kozy, czego dowodem przebojowy kawałek „Goat” w ich repertuarze. Tramhaus to pięcioosobowy skład. Dziewczyny odpowiadają za bas i gitarę, a panowie za drugą gitarę, perkusję i wokal. Wokalista wskoczył na scenę Innych Brzmień w krótkich spodenkach i w różowej koszuli. Fryzura i wąsy jak z lat 70, ale do tego energia i przekaz momentalnie budzący sympatię. Ten koncert zaczął się obiecująco. Pierwsze kawałki wysłuchałem z leżaka. Gdzieś po piątym numerze stwierdziłem, że pora się ruszyć. Było to o tyle dobrą decyzją, że zespół zostawił na swój występ jeszcze masę świetnych kawałków. To aż zaskakujące, że młoda grupa z Rotterdamu potrafili tak trzymać poziom grania. Oni wręcz podkręcali widownię coraz to mocniejszymi punktami ze swojego repertuaru. Nowe piosenki świetnie zwiastują nowy materiał. Gatunkowo także bez monotonii. Czasem dziewczyny przejmowały mikrofon, a przynajmniej dokładały swoje partie. Tramhaus gra zasadniczo mieszankę post-punka i emo-core’a. Czasem bliżej im do Slint, czasem do Fugazi, a co jakiś czas dochodzą do tego elementy shoegaze i dream-popu. Widać było doskonałe współgranie zespołu i publiki. To jest jeszcze ten moment kariery, gdy koncerty dają zespołowi siłę i pokazują, że warto ćwiczyć, a potem wylewać pot na scenie. To życie w trasie, przenoszenie się z miejsca na miejsce, ogrywanie materiału i szukanie odbioru. Dla mnie to jedno z najlepszych odkryć w historii lubelskiego festiwalu.  

Tramhaus - koncert
Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×