O tym serialu od razu zrobiło się głośno na świecie, bo jest polską produkcją dotykającą tematu homoseksualizmu. Co więcej, w jakże drażliwym aspekcie wychowywania dziecka przez osobę o takiej orientacji. Twórcy nie idą jednak na skróty. Filip (Ignacy Liss) nie jest miłym gościem. Reprezentuje sobą wiele powszechnie przypisywanych gejom cech – jest nieodpowiedzialny, lubi imprezować, zmienia kochanków i generalnie mało czym się przejmuje. Nawet siostra ma go dość jako współlokatora – tym bardziej, że samotnie wychowuje niewiele ponad roczną córeczkę. Egoista i hedonista nie jest ani wsparciem, ani wzorem wychowawczym. Życie tak się jednak układa, że Filip będzie musiał podjąć się wyzwania jakim jest rodzicielstwo. Zaletą tego serialu jest to, że faktycznie zaczynamy wierzyć w pozytywną przemianę bohatera i dopingujemy mu, choć stawia masę fałszywych kroków. Wraz ze wspierającą go prawniczką (Joanna Kulig) wkraczamy w realia formalne i społeczne tego wyzwania. Nagle okazuje się, że przyjaciele pozostający jak on w luźnych związkach nie są atutem, praca w modelingu także i nie wystarczy odmalować mieszkania, by to stało się dobrym domem. Filip ma w sobie determinację, bo sam przeżył z siostrą porzucenie i dom dziecka. Własne rany mobilizują go do walki z wszelkimi przeciwnościami. Czasem tzw. „ślepy los” przychodzi Filipowi z pomocą, ale częściej przeważają jednak przeciwności. Twórcy „Proud” nie idą na prostą konfrontację ideologiczną. W otoczeniu głównego bohatera są inni geje- aktywiści, którzy chcą walczyć o swoje prawa z przypadkiem Filipa na sztandarach, ale on odrzuca tę drogę. Skupia się na sobie, na głęboki przeświadczeniu o własnej racji. Ten serial rozwija się od pewnego momentu alternatywnie. Z jednej strony widzimy, jak może wyglądać ta historia jeśli instytucje państwowe wkroczą w życie Filipa i jak bardzo zawęża to bohaterowi pole działania. Z drugiej poznajemy rozwój wypadków, gdy sprawę ma rozstrzygnąć sąd. Owszem dostajemy tu sporo czarno-białych argumentów. Biologiczny ojciec dziecka odrzuca wychowanie córki, bo uważa, że się do tego nie nadaje. Rodzina z której pochodzi pozbawiona była miłości i ciepła. Wsparcie Filip otrzymuje z kolei od samotnej sąsiadki (Maja Ostaszewska), która zapija swój osobisty ból. W przyjaciółce, która w wieku 16 lat została matką, ale wciąż nie ma stałego faceta, bo żaden jej nie szanuje (Maria Sobocińska). Wreszcie w zakochanych w nim kolegach – gejach. Trudno szukać tu dobrych wzorców, a jednak szczere chęci są wydaje się lepsze od z góry przyjętych zasad. „Proud” pokazuje też jak trudno dwóm homoseksualistom pokazać się publicznie, zwłaszcza z dzieckiem. Choć są przygotowani na większy lub mniejszy ostracyzm, nie potrafią nawet wobec siebie zachować przy innych ludziach naturalności. Ten serial unika naiwnych skrótów, ani nie koloryzuje finału. Filip bynajmniej nie jest chodzącym ideałem, ale trudno nie wierzyć w jego życiowe priorytety. Mnie spodobało się też, że „Proud” o niczym nie rozstrzyga, nie wyrokuje – pokazuje jakiś przypadek i skłania, by go wziąć pod uwagę.