Trochę już opadł kurz po sukcesie ery „Brat”, a nawet muzyki do „Wichrowych wzgórz”. Charli XCX ma jednak swój czas i intensywnie go wykorzystuje. Z okładki swojej najnowszej płyty patrzy na nas razem z Johnem Cale’m, Markiem Jacobsem i Martinem Scorsese. Tytuł płyty nie jest bynajmniej przypadkowy. Charli XCX przygotowała nowy materiał, który jest mocniejszy i cięższy od ostatnich wydawnictw. Dość powiedzieć, że otwiera go jakby przesterowany singiel o znamiennym tytule „Rock Music”. Prawdziwych gitar w nim nie ma, za to w kolejnym singlu „SS26” wydaje się, że na pewno są. Tym bardziej spodziewamy się ich w „Card Declined”. Odpowiedzialni za brzmienie A.G. Cook i Finn Keane lubią brud i chropawość. Słychać było już takie efekty na remiksowej wersji „Brat” – choćby w kawałku zrobionym z Billie Eilish. Zresztą kto pamięta początki Charli XCX nie powinien się dziwić takim wycieczkom. Generalnie na całej płycie mamy łączenie elementów rockowych z taneczną elektroniką. Czasem dochodzi do tego efekt auto-tune. Numery są generalnie krótkie i chwytliwe. W „I’m Afraid” słychać echa The Velvet Underground i szalonej altówki Cale’a. „Yeah” zaczyna się niczym punkowy numer i nie brak mu właściwej energii. Podobnie jak szybkiemu singlowi „Wink Wink”. Nowy materiał zapewne dobrze sprawdził się podczas występu na tegorocznej Lollapaloozie. Charli XCX często zbliża się na tej płycie do dokonań dziewczęcych zespołów niezależnych, jak choćby Wet Leg. Trzeba także zaznaczyć, że jest ona współautorką całego materiału. Nowe numery są generalnie imprezowe i trwają średnio po dwie i pół minuty. Wyjątkiem jest tu dość osobisty kawałek „Magic Metal Montana”, będący swoistym listem miłosnym do A.G. Cook’a - bliskiego przyjaciela artystki. Bardziej liryczny jest też zamykający „No One Lasts Forever”, który pewnie zostałby singlem, gdyby nie wklejona mowa kontrowersyjnego reżysera Davida Cronenberga. Co ciekawe, wersja winylowa jest jej pozbawiona, przez co kawałek (i cała płyta) jest krótszy. Powstała również niedostępna na polskim rynku wersja limitowana wydawnictwa, która zawiera drugą płytę (tzw. stronę B) z trzema dodatkowymi ścieżkami. Nowy materiał angielskiej artystki nie jest tak znaczący, jak „Brat”, ale udowadnia, że pozycja Charli XCX na globalnym rynku nie jest przypadkowa. Świetne recenzje i wysoka sprzedaż plus otoczka sław, godne są pozazdroszczenia.