„Król serce” – Lily King

Wydawnictwo Znak, 29 lipca 2026

„Król serce” – Lily King

Kupiłem tę książkę, by czytać ją na głos Żonie. Kobiecy bestseller, chwalony przez krytyków. Do pewnego momentu czytałem. Historia zaczęła się jak wiele innych. Amerykańscy studenci humanistycznych kierunków, główna bohaterka (Jordan) uczy się z pisania. Jej opowiadanie zostaje odczytane podczas zajęć i to zwraca na nią uwagę dwóch chłopaków Sama i Yasha – młodych, przystojnych intelektualistów. Jordan wkrótce zostaje dziewczyną jednego z nich. Ta proza jest od początku prosta i emocjonalna. Młodzieńcza miłość ma swoje prawa i uroki. Studenckie czasy nie są jednak okresem beztroskiej trwałości. W zasadzie opowieść rozwija się dość schematycznie. Jest czas uniesień i czas nieporozumień. Są tęsknoty i zazdrości. W zasadzie wiele jest takich historii. Zarzuciłem głośne czytanie, bo lektura szła nam wolno, a czułem, że to nie jest jakaś wyjątkowa powieść. W pewnym momencie narracja przeskakuje sporo lat do przodu. Jordan zostaje matką i znaną pisarką. Ma swoje problemy. Nieoczekiwanie musi spotkać się z Samem i Yashem, których los przez te lata nie rozdzielił tak, jak w przypadku Jordan. Niestety  swoich dawnych przyjaciół i wielką miłość Jordan spotyka w szpitalu. Nadchodzi czas odkrycia tajemnic, rozliczeń z przeszłością i złamanym sercem. Takie konfrontacje po latach mają swoją siłę i pewnie wiele osób skorzystałoby z okazji, by ponownie zderzyć się ze swoją przeszłością. Trójka dawnych przyjaciół, których połączyły silne uczucia, w tym przypadku nie mogła dłużej czekać na spotkanie. Niestety dla jednego z nich to moment szczególnie trudny. Atmosfera szpitala, który jest sceną rozmów, łez i zwierzeń, wzbudza lęk i niechęć. Zwłaszcza u Jordan, której jedno z dzieci czeka w tym czasie na ważną operację. Ta książka jest raczej smutna. Nasze życie bywa zbyt krótkie, by uporać się z dramatami, jakie nam przynosi. Czasem jeden błąd, niewłaściwa decyzja, ciągnie się za nami przez lata, nie dając ukojenia. Ciężar młodzieńczej miłości może być naprawdę poważny. Ta książka zasadniczo wciąga, choć nie specjalnie zaskakuje, czy wzbogaca. To taka historia, którą można streścić w kilku zdaniach. Dobrze napisana, bo wpływa finalnie na nastrój, ale „Euforia” tej autorki chyba bardziej mi się podobała

Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×