„Lalka” – Paweł Maślona

Polska, 16 września 2026

„Lalka” – Paweł Maślona

Nigdy nie byłem fanem „Lalki”, bo nie lubiłem jej bohaterów. Dzięki serialowi Netflixa spojrzałem na nich wreszcie ciepłym okiem i zrozumiałem. To oczywiście nie jest ekranizacja powieści Bolesława Prusa, tylko ciekawe nawiązanie do pewnych wątków i postaci z wielkiej pozytywistycznej powieści. Serialowa Izabela Łęcka (Sandra Drzymalska) nie jest tytułową lalką – wręcz wścieka ją takie postrzeganie. Jest wyniosłą arystokratką, ale zdecydowanie odrzuca konwenanse i podziwia ruchy emancypantek – z Elizą Orzeszkową na czele. Choć brzydzi się warszawskim Powiślem i jego biedą, to próbuje się odnaleźć poza salonami. Jest na swój sposób wyzwolona, gdy wyobraża sobie seks z Wokulskim – jakby brukający ją, a jednak ekscytujący. Z kolei Stanisław Wokulski (Tomasz Schuchardt) jest człowiekiem nie tylko przedsiębiorczym, ale też ciekawym świata. Nie myśli zaściankowo i nie jest zwykłym dorobkiewiczem. Jest ambitny i wciąż się uczy. W pewnym momencie bliższy jest mu wizjoner Ochocki, a nie subiekt Rzecki. I on i Izabela świetnie wypadają w scenie wielkiej awantury, w której wygarniają sobie wzajemne pretensje. Ten serial pozwala na znacznie ciekawsze osadzenie wzorców osobowych we współczesnych czasach. Rzecki nie jest poczciwiną. Arystokracja ma charakter. Warszawa jest wystawna, a jej salony i rezydencje bogate. Twórcy serialu potrafili ułożyć też iście kryminalną intrygę, a XIX-wiecznym realiom dodać nieco wulgarności i krwi. Moim zdaniem ta „Lalka” równie dobrze mówi o podziałach i zmianach społecznych tamtej epoki, co powieść Prusa i czyni to w naprawdę wyrazisty sposób. Zdecydowanie głośniej słychać w tej „Lalce” kobiety i to też cenne – wszak tytuł odnosi się do kobiety. Dobrze zobrazowano tu także czas pewnego cywilizacyjnego przełomu. Stary Łęcki zachwyca się maszynami w porcie, Wokulski oświetla swój sklep energią elektryczną i kusi arystokratów inwestycją w ropę, która daje napęd powozom bez koni. Kobiety prowadzą pismo społeczno-kulturalne. Jedna z nich dostaje zgodę na wykonywanie zawodu lekarki w oparciu o dyplom zdobyty w Szwajcarii. Są jeszcze honorowe pojedynki, różne szlacheckie zbytki, ale twórcy pozwalają postaciom serialu mówić w sposób zaledwie stylizowany na towarzyskie konwenanse i wytworność. Wymowa serialu pozostaje podobna jak w przypadku powieści, choć zakończenie jest zgoła inne – zdecydowanie mniej romantyczne. Podobają mi się też drobiazgi z marginalnych wątków, jak postać policjanta, który cierpliwie pisze kolejne początki listu pożegnalnego, spokojnie czekając jak sprawy zawodowe same się rozwiążą. Podoba mi się też postać służącej, która przechodzi odważną metamorfozę. Naprawdę polubiłem bohaterów tego serialu i – choc to głupio zabrzmi – chętnie obejrzałbym sezon drugi.       

Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×