„Trylogia” – Jon Fosse

Wydawnictwo ArtRage, 17 sierpnia 2026

„Trylogia” – Jon Fosse

Jedno z najważniejszych dzieł laureata Literackiej Nagrody Nobla, to typowa dla niego historia o biedzie, miłości i surowym świecie. Asle i jego ukochana Alida, będąca w zaawansowanej ciąży, szukają schronienia w nadmorskim miasteczku. Są biedni, przypłynęli do Bjorgevin łodzią, nikogo w nim nie znają,. Nie mają pracy, Asle potrafi ładnie grać na skrzypcach. Jest zimny jesienny wieczór. Z ogromu współczucia dla młodych ludzi, zaczyna wyłaniać się jednak całkiem inna historia. Nie do końca jasna przeszłość obydwojga, śmierci ich bliskich, sporów rodzinnych. W końcu trafiają do jednego z domów, którego właścicielka wcześniej już ich przegnała. Teraz Asle ją uciszył. W domu, który staje się ich schronieniem rodzi się ich synek. Niestety wkrótce muszą opuścić to miejsce, a Asle namawia Alidę, by zmienili na wszelki wypadek imiona. Później zdobywa dla nich jedzenie, ale też nie jest jasne w jaki sposób. Alida jest zbyt wyczerpana i zbyt kocha swojego chłopaka, by wszystko analizować. Gdy jednak ten postanawia wrócić do miasteczka, ogarniają ją złe przeczucia. Kolejna część skupia się na dalszych losach chłopaka, a trzecia na dziewczynie, która rusza z niemowlęciem by odszukać ukochanego. Czytelnicy prozy Jona Fosse znajdą tu mnóstwo znajomych wątków. Są ciemne zaułki, jest jadłodajnia w której można się posilić, jest morze i są rybacy. Są marzenia, głód i śmierć. Jest powtarzalność ludzkiego losu i surowy chłód relacji międzyludzkich. Jest powtarzalność krajobrazów i imion bohaterów. Ścieżki życia się przecinają w tych samych miejscach, złe uczynki są karane, a dobre nagradzane. Bohaterowie noszą w sobie pewnego rodzaju naiwność, a z kolei świat jaki ich otacza, przypomina ten z prozy Kafki – jest bezwzględny i często absurdalny. Złe sny przeplatają się z pięknymi wyobrażeniami, a realne życie wciska się pomiędzy nie na równych prawach. Fosse zabiera nas w swój odrębny świat skandynawskiej surowości i ludzkich ograniczeń. Czas wydarzeń jest nie do końca określony, a jego porządek bywa zaburzony. Ta proza mocno na mnie oddziałuje, za każdym razem. Jej fatalizm dziwnie wciąga. A może po prostu noszę w sobie od dziecka tę północną prozę – od Dzieci z Bullerbyn i Muminków przez „Głód” Hamsuna i prozę Vesaasa?

Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×