„The Dark” – Chelsea Wolfe

Loma Vista, 18 września 2026

„The Dark” – Chelsea Wolfe

Zerkam czasem na karierę Chelsea Wolfe, która miewa różne momenty. W młodości przerabiała anarcho-punk Rudimentary Peni, potem sięgnęła po repertuar The Cure, pociągał ją skandynawski folk, ale też awangardowy heavy metal. Nowa płyta łączy gotyckie ciągoty z folkową estetyką. W nagraniu płyty wzięli udział muzycy związani z Queens of the Stone Age, Pearl Jam, Nine Inch Nails, czy Warpaint. Sama Chelsea śpiewa i gra na gitarze. W komponowaniu wsparła ją Jennifer Decilveo, grająca na klawiszach, a znana m.in. ze współpracy z Gossip, Porridge Radio, Bat for Lashes, ale też Miley Cyrus i Melanie Martinez. Album „The Dark” przynosi muzykę z dramatem, trochę jak u Florence & The Machine, tyle, że barwy tego dramatu są jednolicie zgodne z tytułem płyty. Chelsea ma też nieco inna barwę głosu, choć operuje całkiem szeroką skalą. Album otwierają singlowe nagrania „Cold” i „Seethe”. Pierwszy jest bardziej rozśpiewany, a drugi w większym stopniu zbudowany został na brudzie basu i pulsujących klawiszach. Spokojniejszy „Humours” operuje opozycją zwrotki do refrenu. „Swallower” jest zdecydowanie gotycki, przy czym w głosie Chelsea słychać bardziej rozpacz, niż grozę. Trzeba dodać, że czcionka użyta na okładce także stylizowana jest na gotyk. Romantyczny klimat z nutą niepokoju przedłuża „Halo”. O dziwo utwór tytułowy oparto na akustycznej gitarze i mrokiem wieje od niego najmniej. Dopiero w końcówce nagranie obrasta w instrumenty podłączone do prądu i robi się jakby groźniej. Podobnie wypada kawałek z drugiej strony singla: „Death Is Not The End”. „Turn the Key” przywraca brud z „Seethe” i łamiący dramatyzm w głosie Chelsea. To obok „Halo” drugi kawałek bez wkładu kompozytorskiego Decilveo. Mnie te nagrania przypominają trochę dokonania amerykańskiej puławianki - Moriah Woods. Generalnie druga część płyty jest subtelniejsza. Płytę kończy przesycony kobiecą wrażliwością utwór „Dancer in the Sky”. Są w nim nawet smyczki, które wraz z pianinem tworzą klimat bliższy Billie Eilish. Kto liczył na metalowe nawiązania, może śmiało odpuścić ten album Chelsea Wolfe. Więcej tu teatralności a zarazem intymności. Ciężki pomruk gitar odzywa się tylko raz - w subtelnym skądinąd „Death Is Not The End”. Stojący na mojej półce „Hiss Spun” (2017) wydaje mi się ciekawszy od tegorocznej pozycji, ale i „The Dark” nie jest zły – po prostu lżejszy pod względem wytwarzanych decybeli i ładniej zaśpiewany.   

„The Dark” – Chelsea Wolfe
Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×