„Cancel Me (I’m Tired)” – Fat Dog

Domino Recording, 2 października 2026

„Cancel Me (I’m Tired)” – Fat Dog

Druga płyta angielskiego Fat Dog powstała zaraz po zakończeniu światowego tournée promującego album „WOOF” (2024). Niektóre piosenki komponowane i testowane były już na trasie koncertowej – m.in.  na OFF Festival w ub. roku. Zespół w wywiadach skarżył się na zmęczenie wojażami i presją czasu ze strony wytwórni, ale „Cancel Me (I’m Tired)” – poza tytułem - nie sygnalizuje spadku formy. Płyta zbiera co prawda gorsze recenzje, ale sprzedaje się jeszcze lepiej od debiutu. Kolejne single zdobywają popularność, a członkowie zespołu uważają, że drugi album jest dojrzalszy. To znów krótki materiał – 34 i pół minuty. Joe Love odpala swoją imprezową maszynerię już od pierwszych chwil otwierającego „Smile And Wave”. Szybki, elektroniczny rytm, organowe przejście, pomruki aparatury i mocny wokal lidera – to wszystko wciąga w szalony świat Fat Dog’a. Zespół nawiązuje do rave’owych harców, electro-punku, ale także przesadnej formy Muse. Singlowy przebój „Go Fuck Urself” jest tak bezwstydnie przebojowy, że hamulce imprezowe momentalnie puszczają.  Kawałek tytułowy nie zwalnia tempa – przypomina trochę niemiecki duet D.A.F. Spokojniejszy jest dopiero najnowszy singiel „Heart of Darkness”. Kawałek jest nadal przebojowy, ale bardziej romantyczny. Po tej chwili oddechu, wchodzi znów mega szybki singiel „Shit Love”. Przegląd hitów kończy teoretycznie „Call It What You Want”, ale na tej płycie są potencjalnie same przeboje. Każda z dziesięciu kompozycji robi wrażenie chwytliwością i imprezowym klimatem. Oczywiście teksty nie są beztroskie – wręcz przeciwnie, brak tu wesołych przesłań. Jeśli ktoś lubi kowbojskie klimaty, z gwizdaniem na prerii i gitary pedal steel, ten ucieszy się z kawałka „Snakes”. Numer od samego początku wydaje się dobrze znajomy. Firmowy niejako numer „Bad Dog” znów pulsuje elektronicznym rytmem basu i klawiszy. Klubowe „The Devil” jest proste i ma nośną zaśpiewkę. Wreszcie na koniec dostajemy numer „Aliens”. To taka piosenka na zamknięcie płyty. Rozwijająca się z balladowych klimatów w bardziej bombastyczny finał. W tle tej płyty grają gdzieś instrumenty smyczkowe, wibrafon i znany z pierwszej płyty, choć tu bardziej schowany, saksofon. Druga płyta Fat Dog jest lepsza niż można się było spodziewać po materiale, który powstał w tak wyczerpującym czasie. To żadne wielkie dzieło, ale kawał dobrej imprezowej rozrywki. Naprawdę dobrze czasem oderwać się i dać ponieść takim nutom i rytmom. 

„Cancel Me (I’m Tired)” – Fat Dog
Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×