„Pugnello” – Gilla Band

Rough Trade Records, 25 września 2026

„Pugnello” – Gilla Band

Są zespoły, które szukają nowych środków wyrazu. Gilla Band w zasadzie do takich należy. Nad nowym materiałem pracowali cztery lata, szukając satysfakcjonujących dźwięków i rozwiązań. Tworzyli chaos, nad którym potem próbowali zapanować. Sięgając po „Pugnello” wiedziałem na co się piszę. Znałem zespół jeszcze pod nazwą Girl Band, jak też poprzednią płytę „Most Normal” (2022), do której wcale mnie nie ciągnie. Twórczość kwartetu przypomina mi  dokonania Liars. Tu nie ma żartów, ani puszczania oka do słuchaczy. Nikt nie kroi materiału na przebój, a na single trafiają tak samo trudne konstrukcje, jak na resztę płyty. Połączcie wczesne, industrialne Einsturzende Neubauten z The Birthday Party i otrzymacie wyobrażenie o tym co gra Gilla Band. Szaleństwo dominuje w większości nagrań, nawet jeśli maszyneria czasem się wycisza. A wycisza się rzadko. W muzyce zespołu słychać też anty melodyjnego ducha wczesnego The Fall. Utwory mają rytm, dynamikę, wokal, ale nie szukają harmonii przyjaznych uszom. Instrumenty są narowiste i nieujarzmione, jakby same wyrywały się do wydawania dźwięków. Słychać w tym post-punkowy impet i gniew, ale jest też dziwna, nieludzka mechaniczność (w „At The Gallop” nawet w głosie). W tej mierze Gilla Band przypomina dokonania Big Black. Te nagrania są bardzo intensywne i jako takie wymagające od słuchacza reakcji oraz poświęcenia. Nic tu nie jest miłe, ani przyjazne. Raczej ma drażnić i pobudzać.  Zespół oparł kompozycje na rytmie generowanym przez automat perkusyjny. Jego bezwzględny bit konfrontowany jest z różnymi formami hałasu i wokalnych komunikatów. Naprawdę nie da się przejść obojętnie obok takiej płyty. Przy czym nie jest tak, że tego nie da się słuchać, bo niektóre fragmenty są całkiem przyswajalne i wręcz wciągają. Posłuchajcie choćby takiego „Giraffe” – może trochę nadwyręża nasz aparat słuchu, ale generalnie przekonuje. A „Crisp Pop”? Tu też jest potencjał, gdyby nie wokalne harce w drugiej części, no i rozmiar (wyjątkowo ponad 7 minut). W moim odczuciu „Pugnello” jest ciekawszą pozycją, niż „Most Normal” i nie dziwią mnie wyrazy uznania od krytyków. Jeśli muzyka rockowa ma wychodzić poza schemat, to w tym przypadku sensownie wychodzi.  

„Pugnello” – Gilla Band
Posłuchaj najnowszej listy przebojów
×