W ub. roku nagle zrobiło się głośno o grupie Geese i jej liderze Cameronie Winterze. Akurat na przełomie 2024 i 2025 ukazał się solowy debiut Camerona o zmyłkowym tytule „Heavy Metal” i czwarta płyta Geese „Getting Killed”. Obydwie płyty ścigały się o miano najlepszej płyty, podobnie jak wybrane z nich single o prymat w kategorii piosenek roku. Co ja się naszukałem płyt Geese, żeby docenić jej fenomen! Solowej płyty Wintera nie kupiłem, ale przyłożyłem ucha do piosenki nagranej na charytatywną składankę „Help 2”. W końcu zdecydowałem się nabyć koncertowy album, na który złożyły się zarówno nagrania z „Heavy Metal”, debiutanckiego singla, jak i trzy całkiem nowe kompozycje. Cameron Winter wystąpił w słynnym Carnegie Hall, śpiewając wyłącznie z akompaniamentem pianina (w zespole gra także na gitarze). Całość sfilmował ekscentryczny reżyser Paul Thomas Anderson z pomocą nie mniej ekstrawaganckiego Bena Safdie. I cóż – płyta na pewno coś w sobie ma, ale oczywiście wolę to co robi Geese. Choć lubię pianino bardziej od gitary, to tu nie jest ono instrumentem szczególnie porywającym. Przynajmniej nie w kategorii gwaranta pięknych, romantycznych melodii. Koncert został zarejestrowany podczas jednego, wyjątkowego występu i niewątpliwie ten fakt wpływa na odbiór i ocenę wydawnictwa. Publiczność reaguje bardzo entuzjastycznie, co dodaje całości temperatury i bynajmniej nie przeszkadza. Nowojorski artysta ma charyzmę, jego teksty docenia nawet Nick Cave, a krytycy prześcigają się w wyrazach uznania dla jego twórczości. Ja generalnie nie przepadam za solowymi występami. Cameron Winter ma ciekawą barwę głosu, a jego śpiew zahacza o różne style. Jego kompozycjom bliżej do charakteru pieśni, niż piosenek. Dwie kompozycje” Try as I May” oraz „The Rolling Stones” nagrał już wcześniej na żywo, ale inaczej. Tu przeplata je na początku płyty z nowymi piosenkami, potem podaje singlowy przebój „Love Takes Miles”. Koncert zamykają dwa nagrania z debiutanckiej płytki: „Take it With You” oraz „Vines”. Po kilkukrotnym przesłuchaniu całego materiału nie mogę powiedzieć, żeby któraś kompozycja została ze mną. Może gdybym lepiej przyswoił rozumienie tekstów, byłbym bardziej przekonany do tego koncertu? Tak, to zdecydowanie wolę płyty Geese.